Sverige cz. 2 - Poszukiwanie
2010-06-29 15:11:02
W poszukiwaniu wiary, nadziei* i miłości, a tak naprawdę, ciszy, spokoju i przestrzeni, moje sciezki, niejednokrotnie kręte, doprowadziły mnie do oazy, której nazwę jak na razie dla siebie tylko zostawię, aby innych nie przyciagac i miejsca wskazywać na tyle uroczego co i bezludnego.
Oto zdjec kilka utrwalonych, nie jak drzewiej bywało na kliszy formatu 4:3, a matrycy, która sporo juz widziała i gdyby mówić jeno mogła... zaprawdę powiadam Wan niejedno by...
--------
* nie sprawdzajcie jedno "i" sie pisze
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
czytaj resztę »
Szuflada otwarta - Sverige cz. 1 - Genesis
2010-04-22 09:50:04
Witajcie wszyscy tu zebrani przed odbiornikami internetu!
Dziś przed Wami nową Szufladkę otwieram! Nazwa jej prosta zaprawdę, a zarazem dająca do myślenia tyle, na ile każdego z Was stać. Od niektórych będę oczekiwał więcej w tym temacie, także uważajcie i na baczności się miejcie!
"Sverige, co ja to robie?"
(dla języka szwedzkiego nieznających czytamy to "Sferje, co ja tu robje")
W szufladce tej od lat wielu skrycie ukrywanej w zapomnianym, ciemnym i zakurzonym rogu strychu, będziecie mogli znaleźć wiele życia spostrzeżeń, człeka, który w trochę innym świecie się znalazł, a że postrzeganie rzeczywistości jego nieco inne od przyjętych kanonów jest (czego już świadkami byliście niejednokrotnie) odnajdziecie tu życia prawdy ręką szamana pisaną. Z rzędu liter czytanych wyłoni się nie tylko ironia, słów gra, lecz również wymiary inne. Być może nie zawsze do końca zrozumiałe, lecz czym jest zrozumienie w obliczu, przeżyć wciągających jak gra wiolonczelistki, ponieważ
"…oczywiście, że najłatwiej czytać cudze, nie bójmy sie tego określenia - ciekawe, nazwijmy je nawet po imieniu - wciągające dzieje, które nie tylko przeszywają na wskroś błyskotliwością twórcy, zapierając dech w piersiach obu czytacza, ale również sięgają głęboko do dawno ukrywanych przed światem uczuć, grając na nich niczym zgrabna, długowłosa (bo jak zgrabna to długowłosa, tak?) wiolonczelista z rozstawionymi nogami. Figlarność, zmysłowość oraz melodia zlepianych słów wciąga jak jej gra i tak na prawdę nie wiadomo, czy słuchać tej muzyki, czy patrzeć na przykrywające twarz włosy z nadzieją, że zobaczy się ”ten” błysk w oku, czy wpatrywać się w instrument pomiędzy te nogi wstawiony. Nie piszę tu, że jedwabna sukienka czerwona na wiolonczelistce wysoko do połowy ud obu zaciągnięta, bo wiem, że wyobraźnie macie. Nie pisze też, że słup światła oświetla ją tylko zza jej pleców, a cień pada na gapiowate spojrzenia, bo Wy to przecież widzicie. Wszystkie opisywane tu wydarzenia i doznania niejednokrotnie są powodem rozkojarzenia, rozmarzenia, wściekłości, a nawet pewnej niemożności. A takich to właśnie koncertów jesteście świadkami, ba uczestnikami nawet. Bilety wysprzedane, dzwonek jeden, drugi i trzeci. i...światło gaśnie powoli, chyba za wolno, bo jeszcze ktoś kaszlnie, jakby wcześniej wykaszleć sie nie mógł, jeszcze poprawi się w fotelu, a marynarkę odepnie, a to zapnie z powrotem i ... fryzurę swoją jakaś pani sobie poprawi na grzywce, o tu własne te dwa włoski jej opadły, choć i tak nikt jej widzi i ... jeszcze jakiś gapa spóźnialski wpadnie na widownie i potknie się o schodek mały .... i ....cisza.... "
Tenskwatawa - "Tatrzyk w miastku upadłym" str. 234
Dziś z niemałym trudem otwieram szuflady czeluście. Zastałe prowadnice skrzypią przeraźliwie tą teatralną ciszę, z cytatu powyższego, przerywając, płosząc gołębie siedzące na dachu. Słup światła padający z okrągłego okna u strychu szczytu, pada na rękę moją, do szuflady sięgającą. Moje palce błądzą, zaciągam się rześkim porannym powietrzem, pod palcami wyczuwam kształty, i powierzchnie, i chwytam wspomnienie, kartkę zwiniętą Pierwszą z Brzegu1. Siadam na podłodze z desek, drewnianej, opierając się o ścianę. Przybliżam kartkę do światła i oczu moich, w ręku ją unosząc, powieki mrużę i czytam…
c.d.n
1 Nazwa zastrzeżona dla łodzi żaglowej Tecumseha, która będzie stała tutaj:
![]()
no może tu:
![]()
a pływać będzie tu:
![]()
czytaj resztę »
