Nić
2010-09-08 16:05:40
Pamiętam lampkę na parapecie, starą, która zawsze się świeciła. Regał z książkami, do których czasem sięgaliśmy. Wieczny bałagan na stole. Zapach tytoniu. Czasem alkohol. Tematy tamtych rozmów, o tym jak to będzie, co z nami się stanie. I snucie marzeń, planów na przyszłość. Kanapa i fotel, w kuchni pusta lodówka. Muzyka, której jeszcze wtedy do końca nie rozumieliśmy. Elektryczna gitara z piecem do której dźwięków, wydawało nam się, że tworzymy. Kasety VHS w kartonowym pudle i wypożyczalnia za rogiem. Nie raz do słońca wschodu gapienie się w stary, czarno-biały, jeszcze lampowy, który swego czasu później, z okna wyleciał. W karty zapamiętałe granie, ubawianie się z przywar ludzkich i samych siebie. Szukanie na powrót czegoś, co już odkryte zostało. Bo może warto.
Dziś mieszkamy już w innych miastach, krajach nawet. Mamy inne żony i dzieci inne. Czasem coś napiszemy, o coś się zapytamy, Wciąż łączy nas coś, co trwa jeszcze, i wciąż żyje. Może nie jest to lina stalowa dwa przęsła mostu łącząca, może nawet nie jakaś więź szlachetna. Lecz nić cienka i drobna, napięta czasem do granic wytrzymałości, a siła jej bierze się z tej jej kruchości. Myślę, że jeszcze wiele przetrzyma. Taką mam nadzieję.
Bo nie zawsze to co wydaje Ci się tą prawdziwą przyjaźnią przetrwa próbę czasu i charakteru!
Nić słaba i krucha, potrafi często być mocniejsza zaprawdę, i choć jej nie widać, trzyma i trwa, choć nierzadko w zapomnieniu.
Howgh
