JarKacz niczym papież odnawia ziemię
2011-04-11 19:35:32
Jarosław cytuje Jana Pawła II, słowem nie wspominając o Nim. Kiedy kąsa go PJN, bękart z nieprawego łoża, jego retoryka - "ten pan" (o Tusku), "ten starszy pan" (o prof. Bartoszewskim), "ten poseł z Lublina" (o Palikocie), "ten na którego mamy haka, ale ....." nabiera sensu i rozmachu. Umacnia umocnionych w przekonaniu, że jeśli nie PiS to koniec z nami. Dokładanie do pieca, aby nie zgasło i aby koksu starczyło na dłużej i .. jeszce trochę. Immunitet i legitymacja poselska były dziś pozwoleniem na przeskakiwanie barier i płotów i ubliżanie tym, którzy tych symbolicznych barier strzegą. Podobno nikt tym razem nie zarobił po ryju. A szkoda !!!!
Pochodnie, obelgi pod adresem rządu i Prezydenta, mowa nienawiści i dzielenie Polaków. Czy to są owoce Ducha świętego?
Dzisiejsze bieganie po Warszawie z pochodniami i zniczami, to klęska JarKacza. 7 tysiecy skołowanych tą filozofią ludzi pod Pałacem Prezydenckim to mniej niż na meczu Korona Kielce - Wisła Kraków. Na piłkarskie stadiony w całej Polsce poszło dziś ponad 60 tysięcy ludzi. Tak się kończy upolitycznianie katastrofy, choć i kielecki stadion chwilami świecił pustkami. Rozstrzygającego gola strzelił na 2-2 serbski rozgrywający Korony Kielce, przy wydatnym udziale i samobójczym odbiciu Cezarego Wilka, byłego gracza Korony, który obecnie gra dla Wisły. I co gorsza! - Cezary był jedynym Polakiem w druzynie krakowskiej, pretendującej do piłkarskiego mistrzostwa Polski. Ale uprzedzam, że sprawdziłem, że nie ma żadnej zakumuflowanej narodowości. Jego ojciec, Sławomir był kolarzem i początkowo swoją pasją zaraził również syna. Młody Wilk, będąc we wczesnym wieku przedszkolnym wystartował w wyścigu na sto metrów. Wygrał go, jednak zarzucono mu, że nie miał numeru startowego, co spowodowało, że nie znalazł się nawet na podium. Ojciec Wilka pracował również jako dziennikarz – przebywał m.in. na XXVII Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Sydney w 2000 roku, gdzie był polskim korespondentem.
Widziałem dziś w Sali Kongresowej małego w każdym aspekcie małości człowieczka, w chorobliwej frustracji wymachującego małą piąstką, co chwilę przerywane przez swoich wyznawców hasła, anie propozycje. Mało też było pochylania się nad pamięcią zmarłych tragiczną śmiercią 96 ludzi, oprócz LECHA I MARII. Jak muszą się czuć rodziny ofiar, pamięcią których wymachiwał dziś ów mały człowieczek. Oby jego śmierć polityczna była po sto kroć straszniejsza od fizycznej śmierci jego brata.
