Marzę sobie o Wolnej Libii ...

2011-02-22 03:40:01

Prawie trzy lata (1986-1989), jak wówczas tysiące Polaków, pracowałem w Libii jako chirurg i jakoś teraz nie wydaje mi się, żeby ta muzułmańska zadyma, która hasa sobie po niemal wszystkich krajach arabskich, mogła nagle zawładnąć libijskim imperium Muammara al-Kadafiego. A dlaczego?

Po pierwsze – w Libii mieszka sobie tylko 6,3 miliona ludzi, a nie prawie setka .. tak jak w Egipcie. Gęstość zaludnienia wynosi tam zaledwie 3 osób/km². Większość populacji tego kraju to Arabowie, których dewizą jest kompletne nieróbstwo, z wyjątkiem nieustannego robienia kolejnych dzieci, które po dłuższej lub krótszej chwili giną z głodu lub zostają zgładzone w toku plemiennych konfliktów.

Po drugie – Libia nadal dzięki Kaddafiemu żyje ze sprzedaży ropy naftowej, podobno najwartościowszej w świecie, z której robi się wysokiej klasy oleje, na które od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku mają chrapkę największe rekiny światowego handlu paliwami i samochodami. Niektóre rządy Unii Europejskiej bez żadnej żenady kolaborują z reżimem libijskim, dopuszczając ich do udziałów na rynku akcji np. FIAT.

Po trzecie -  Libia), to oficjalnie Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna, która ciagle ma aspiracje zawładnięcia całym islamskim ruchem przeciwko cywilizacji zachodniej i co gorsza, naszym stylem życia i widzenia świata. Kadafi nazywa ten system Trzecią Teorią Międzynarodową.

Po czwarte – Ustrój polityczny Libii został stworzony przez Muammara al-Kadafiego, który jest wygodny dla przytłaczającej większości obywateli Libii, którzy nie mają zamiaru wziąć się za jakąkolwiek robotę, poza handlem i nadzorowaniem cudzoziemców, którzy pracują za nich.

Po piąte, szóste i … osiemnaste odezwę się innym razem.

Najpowszechniej znane nam fakty z historii politycznej Afryki to niewolnictwo i kolonializm. Istnieje przy tym tendencja do tłumaczenia ich na niekorzyść samych Afrykańczyków. Ze stwierdzeniem „Kultura imigrantów z Afryki znajduje się na niższym etapie rozwoju". Oczywiście głupiego gadanie! Istnieje więc świadomość niskiej wiedzy, ale też i pewna chęć zmiany tego stanu. Zapotrzebowanie na informacje o Afryce widoczne jest szczególnie wśród osób młodych, wykształconych i mieszkających w dużych miastach.

W Libii zostało dziś niewiele ponad pięćset Polaków, głównie pielęgniarki, lekarze, inżynierowie, geofizycy i kartografowie, tzw. naukowcy na tzw. uczelniach w Trypolisie i Benghazi i kilkoro różnych niedobitków, którym zabrakło odwagi na powrót do Polski, albo którzy naprawdę się srodze zagapili, a teraz z ręką w nocniku dzwonią dramatycznie do TVN24, żeby ich ratować, bo jakiś wynajęty przez reżim snajper z Mali lub Somali wali na chybił trafił do ludzi. Najemnych bandytów na świecie nie brakuje! Również w Polsce i znienawidzonej przez Arabów sodalicji : USA, Izrael, Egipt.

Tak czy siak, zobaczymy, co się za naszego życia z tego urodzi. Polisy obcych towarzystw ubezpieczeniowych (poza ogólnoarabskim ubezpieczeniem OC – tzw. pomarańczową kartą) nie są honorowane. Istnieje obowiązek wizowy – dotyczy to zarówno wiz pobytowych, jak i tranzytowych. Nie ma możliwości uzyskania indywidualnych wiz na przejściach granicznych; wizy takie mogą uzyskać jedynie zorganizowane grupy turystyczne, które zawarły umowy z miejscowym biurem podróży.

W Libii karty kredytowe nie są prawie w ogóle akceptowane. Najlepiej przez cały czas mieć przy sobie gotówkę – w dolarach lub euro. Radzę przestrzegać muzułmańskich norm zwyczajowych dotyczących ubioru (nie toleruje się krótkich strojów kobiecych oraz męskich szortów w miejscach publicznych) oraz wystrzegać się zbyt wyzywającego zachowania.

Nie są wymagane szczepienia. Jedyne zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne stanowi ameboza, zwłaszcza gdy korzysta się z usług przydrożnych barów, je nie myte warzywa i owoce, pije wodę niezdatną do picia. Można korzystać z publicznych i prywatnych zakładów opieki zdrowotnej (dostępne są w każdym mieście). Ja nie zachorowałem.

Kuchnia nie jest wyszukana, ale jakoś da się przeżyć. Wśród mięs królują baranina i drób, szczególnie kurczaki. Do dań mięsnych podawało się za moich czasów najczęściej frytki lub specjalność Tunezji - kaszę kuskus.

Na koniec marzenie! Mam ciągle taka cichą nadzieję – że jeszcze kiedyś pojadę na tydzień lub dwa na te fenomenalne, na te dziewicze libijskie wydmy i wybrzeże Morza Śródziemnego w pobliże Misraty, gdzie właśnie pracowałem. Wtedy była tam tylko plaża, morze i ja  ………



Nie dodano kategorii

Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza