Okrakiem dłużej się nie da

2011-01-13 01:50:16

Prof. Stanisław Molski, znakomity chirurg stracił posadę w bydgoskim Szpitalu Uniwersyteckim nr 1, bo buduje prywatną klinikę w Osielsku. Jego los mogą podzielić inni lekarze, którzy łączą prywatne interesy z pracą w klinikach. Analogiczna sytuacja była już z prof. Józefem Kałużnym. Kierował kliniką okulistyczną w szpitalu, szefował też swojej prywatnej. - Ustaliliśmy, że w tej sytuacji powinien zrezygnować z pracy u nas. Tak się stało. We wrześniu przeszedł na emeryturę. Trzeba wybierać: dobro kliniki w szpitalu czy rozwój własnego biznesu – komentuje sprawę Jarosław Kozera, dyrektor szpitala, który odprawił obu panów profesorów. A wcześniej jeszcze trzech.

Opinie pacjentów o prof. Molskim - http://www.znanylekarz.pl/prof-dr-hab-med-stanislaw-molski/chirurg-angiochirurg/bydgoszcz

Nareszcie! – zacierają ręce jedni. Niedługo przyjdzie zwariować w tym kraju – odpowiadają im inni. Trudno się z panem dyrektorem nie zgodzić, że odważył się naruszyć święte figury i przy okazji zadbał o publiczne pieniądze. Tyle tylko, ze cały układ jest chory, a to akurat norma w naszym kraju. Przykłady z Bydgoszczy to tylko skromna egzemplifikacja powszechnego zjawiska, kiedy to lekarze zatrudnieni w publicznych szpitalach prowadzą niepubliczne kliniki, konkurujące w dodatku o pieniądze z NFZ.

Chore jest to, że spora część lekarzy nastawiona jest na biznes, a pracę w szpitalu traktuje, jako „pewną forsę" i nie przywiązuje do niej większej wagi. Może dlatego, że w państwowym musi przyjąć 15 pacjentów na godzinę, a prywatnie może tylko cztery, ale za to porządnie. Od lat słyszy się, że wszystko będzie w służbie zdrowa cudownie, jak tylko zaczną nią rządzić prawa rynku. No i zaczynają. A biadolenie, że lekarze nie będą chcieli pracować w szpitalach publicznych, nic nie zmieni. Trzeba tak nimi zarządzać, żeby pacjenci chcieli się w nich leczyć, a lekarze się w nich zatrudniać. Czy uczciwsze jest, gdy lekarze przyjmują prywatnych pacjentów "na lewo" na państwowym sprzęcie, czy kiedy kupują za swoje kredyty swój sprzęt i budują swoje szpitale?

Nie widzę niczego złego w postępowaniu lekarzy, którzy nabyli umiejętności "na państwowym" i zamierzają czerpać z tego korzyści "na swoim". To jest w końcu ich warsztat i kapitał. Z nikim nie musza się tym dzielić, ani niczego w nieskończoność spłacać, jakby chcieli niektórzy politycy. Wiadomo, że osoba, prowadząca prywatny biznes, zawsze będzie dążyła do polecania własnych usług, więc konieczność odejścia ze szpitala publicznego jest oczywista. W każdej firmie na wolnym rynku obowiązuje zakaz pracy w konkurencyjnym zakresie usług. Dlaczego w zdrowiu ma być inaczej? Ale nie zapominajmy, że warunkiem wykonywania pracy w publicznej służbie zdrowia jest coraz częściej kontrakt. Żeby pracować w publicznej służbie zdrowia trzeba być "na swoim". Czy to również konflikt interesów? Czy o konflikcie można też mówić, jeśli dyrektor szpitala oszczędza w ten sposób jakieś 30-40 % na pensjach bo nie musi płacić ani za urlopy ani żadnych socjalnych zobowiązań normalnego etatu?

Relacje pomiędzy publiczną a niepubliczną służbą zdrowia to poważny, choć wcale nie nowy problem. Z jednej strony wolimy niepubliczne, bo choć NFZ płaci tyle samo szpitalowi i prywatnej klinice, to w publicznym nawet najprostszy zabieg to kilka dni w nieciekawych warunkach, a w niepublicznym - elegancka chirurgia jednego dnia. Z drugiej zaś strony, jeśli delicje wyciągniemy z publicznej służby zdrowia i damy je niepublicznym zakładom, to te pierwsze się już nie podniosą. Jedyny kierunek, by było lepiej to poważna restrukturyzacja publicznej służby zdrowia, by mogła konkurować z prywatnymi praktykami, a jeśli to nie jest możliwe to nawet częściowa prywatyzacja, może tylko formalna, bo faktycznie to i tak quasi prywatny folwark.

Praca okrakiem w publicznej i prywatnej klinice, już nawet za komuny zapewne miała ułatwiać korzystanie z możliwości tej pierwszej. Należy się liczyć z tym, że co ambitniejsi będą uciekać do prywatnego biznesu, ale nie można się godzić na nieuczciwą konkurencję. Jeżeli chcą dobrze zarabiać, to niech to robią na własne ryzyko. Lekarze w większości nie są biedni, bo ciężko pracują, często od rana do późnej nocy. Jednocześnie zarządzają swoimi finansami lepiej niż większość społeczeństwa, więc coś z tego mają. A strajkują (choć ostatni strajk był ładnych parę lat temu) bo wykonując odpowiedzialną pracę są traktowani jak galernicy przez dyrekcje szpitali i zwierzchnie ministerstwo.

Abstrahując od wszystkiego. Nie trzeba szkła powiększającego, żeby zobaczyć, że winna jest tu polska bylejakość. Gdybyśmy byli krajem ogarniętym, schludnym, poukładanym, już nie zawracam głowy, że ... od 20 lat demokratycznym nie byłoby takich sensacji. Normalność to jest coś, co powinniśmy sprowadzać do Polski tonami. I usypać z niej wzgórze prawdy, którego wiecznie szuka opozycja, a ściemnia jak tylko może koalicja PO-PSL. A zwykły człowiek tak czy siak radzi sobie sam.

 

Mój felieton dla Gazety Farmaceutycznej ukaże się drukiem w lutym 2011.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 8

twój mail.. 20.09.2011 r., 17:39
chcesz sie leczyc szybko , wygodnie i bezproblemowo w ponad 900 prywatnych placowkach ?? i to w niskich cenach ?? wykup sobie miesieczny abonament medyczny , ktory pozwoli ci leczyc sie szybko ( bez skierowan , dlugich oczekiwan w kolejkach ) wygodnie i bezproblemowo ... dowiedz sie wiecej , napisz z prosba o informacje : marek.stachowicz@tlen.pl 796441845 pozdrawiam serdecznie p.s. juz tysiace pacjentow nam zaufalo
Hello from Zoliborz 14.01.2011 r., 22:59
Nie bardzo rozumiem o co ten cały rwetes. Przecież jest absulotnie jasne ,że wyrażnie wystepuje konflikt interesow międzu szpitalem państwowym a prywatnym zatrudniajacym tych samych lekarzy..Wnuczka moja majaca małą firmę turystyczna, gdy dostała zatrudnienie w w dużej firmie tego samego typu co własna, musiała wybierac w której chce pracowac.Wybrała większą , a działalność swojej zawiesiła..To samo powinno dotyczyc lekarzy i i tylko panujący u nas bałagan pozwala na istniejąca obecnie w kraju sytuacje ,ze mozna siedziec okrakiem na dwuch stołkach i unikac płacenia podatkow ,gdy tylko sie to udaje .Jest to ,moim zdaniem wysocenieetyczne .i niezgodne z prawem unijnym.
gregor.wistehube@helios-kliniken 14.01.2011 r., 12:23
Bardzo ciekawy artykul, jest w Polscce zbyt duza liczba lekarzy, ktorzy zmiana tej sytuacji nie sa zainteresowani. Od krytiki moich kolegow powstrzymam sie, podobna sytuacja sprawila ze w 1986 roku opuscilem Polske. Zmiana tej sytuacji jest dosc prosta, ale nie mozliwa z dnia na dzien. Lekarze pracujacy w szpitalach musza podpisac oswiadczenie ze nie moga w zadnych innych placowkach sluzby zdrowie pracowac. W zamian za to musza dyrekcje szpitali zatrudniac mlodych, dobrze wyksztalconych, nieskorumpowanych specjalistow i stworzyc im atrakcyjne miejsca pracy. Atrakcyjnosc miejsc pracy to nie tylko godziwa pensja. Nalezy do tego dobre ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie od bledow lekarskich ale rowniez dodatkowe swiadczenia emerytalne i procentualny udzial w dochodach jakie jego odzial przyniesie szpitalowi.Branie "czarnych" pieniedzy oraz praca w innych jednostkach sa jednoznaczne z utrata miejsca pracy. Kazdy pacjent korzystajacy z prywatnych gabinetow musialby miec mozliwosc, poniesione koszta odprowadzac od podatku. Spowodowalo by to ze pacjenci mieli by interes brac za kazde swiadczenie rachunek a wydzial finansowy mialby kontrole nad obrotami gabinetow. Niedeklarowanie dochodow powinno byc zaliczane jako przestepstwo podatkowe i byc karane wysoka suma pieniezna. Jestem przekonany ze wielu moich kolegow, zanim sie jakiejkolwiek zmiany doczekaja, opuszcza Polske.Powod: zbyt wielu lekarzy zarabie ogromne pieniadze w sluzbie zdrowia, a ci nie sa zainteresowani zadna zmiana. wiste.
Mateusz Zagata 14.01.2011 r., 05:12
W USA rozwiązanie jest proste. Pracując w danej placówce podpisuje się klauzulę o "niekonkurencji" według której nie tylko nie można pracować w konkurencyjnym zakładzie w trakcie trwania umowy, ale przez X lat po zerwaniu kontraktu, zakaz obejmuję zasięg zreguły około 50km.
weneda 13.01.2011 r., 19:16
Moim zdaniem,w służbie zdrowia jest tak zle,bo sami lekarze tak chcą,bo trzeba by zwolnic przynajmniej połowę z nich(baranów),a nie bardzo wiedza,jak to zrobić!Przecież pacjent,jeśli ma płacić,to pójdzie do najlepszego lekarza,prywatyzacja wyeliminowałaby nieuków,tyle,ze najpierw należałoby zacząć od ubezpieczeń zdrowotnych,żeby każdy wiedział ile ma pieniędzy na koncie i nimi dysponował,a nie wszystko do jednego worka!Wszyscy wiemy,że publiczna służba zdrowia to fikcja!
Hello from Canada 13.01.2011 r., 17:54
Z wielkim zainteresowaniem przeczytalem pana nastepny artykul, ktorego niestety nie moge komentowac poniewaz jestem poza Poska i polskim srodowisku lekarskim prawie czterdziesci trzy lata. Niemniej znajac pana z wiele lat trwajacej korespondenci chce panu pogratulowac iz stal sie pan rzeczywiscie obywatelem i lekarzem spolecznikiem. Koniecznie musi pan pisac dalej, atakowac i rozbierac na czynniki pierwsze wszystko co dotyczy t.zw. polskiej sluzby zdrowia i polskiego zawodu lekarskiego i polskiej spolecznosci w Polsce i poza Polska. Ja tu na tym kanadyjskim zadupiu, stary chory i dziesieciu lat bezczynny jak praktykujacy lekarz staram sie jak moge zglebic problemy lekarzy, ktore w wielu wymiarach sa wszedzie te same choc pozornie inaczej sie prezentuja.
Irena z Niemiec 13.01.2011 r., 17:49
Nareszcie " KTOS " w Polsce zauważył, co sie dzieje z polska Sluzba Zdrowia. To jest po prostu skandal !!! Chyba najlepsze rozwiazanie bedzie - jesli sie to zglosi do Unii Europejskiej ( ? ). Co z przysiega Hipokratersa ???. Polscy lekarze okradaja pacjentow - lecza tylko prywatnie, biora " duze pieniadze "( bez rachunkow ), ktore wkladaja po prostu do kieszeni i nie placa podatkow !!! Jesli pacjent prosi o rachunek, to dostaje odpowiedz, ze nie maja kasy fiskalnej - co to wszystko ma znaczyc ?. Gdzie jest etyka lekarska ?. My znamy tysiace takich przypadkow od rodzin naszych pacjentow, ktorzy przyjezdzaja tutaj na urlopy i szukaja pomocy u swoich krewnych, bo po prostu nie maja pieniedzy na leczenie w Polsce. Pytamy glosno : co jest z ubezpieczeniem o nazwie ZUS ?. Pacjenci placa miesiecznie skladki i nie maja prawa do leczenia. Tego nie ma na calym swiecie !!! Poza tym w calym swiecie cywilizowanym, w sluzbie zdrowia jest jedno prawo : lekarz moze pracowac albo w spolecznej sluzbie zdrowia jako pracownik albo prywatnie - u siebie i jest wtedy sam dla siebie swoim pracodawca. Nastepnym skandalem jest to, ze w tej calej wielkiej aferze - biora udzial tez i pielegniarki, ktore " naganiaja " pacjentow do prywatnych praktyk swoich pracodawcow ( pracuja tez na dwoch etatach... ).Sztucznie stwarza sie sytuacje, ze nie ma miejsc na badania czy operacje ( terminy kilka lub kilka nascie miesiecy ) i biedny cierpiacy pacjent korzysta z "prywatnej oferty ". To co Pan napisal jest sluszne : wyrzucac ze Szpitali i Klinik - lekarzy a nawet profesorow ( gdzie ich morale ? ), jesli otwieraja swoje prywatne Kliniki. Naszym zdaniem wszyscy koledzy, ktorzy dopuscili sie do tego " nikczemnego postepowania " ( niestety tak to trzeba po prostu nazwac... ) i kradaja pacjenow ( widzac tylko swoje zyski, a nie dobro pacjenta....) - powinni miec odebrane prawo wykonywania zawodu lekarza, bo to nie lekarze tylko " szakale "!!!. Dlaczego nie mozna zorganizowac normalnej sluzby zdrowia, jak na calym swiecie - gdzie pacjent idzie do dowolnego lekarza, daje swoja karte ubezpieczeniowa, ten go leczy i otrzymuje pieniadze za uslugi z kasy pacjenta. Dlaczego pacjenci nie maja kart swojej kasy chorych, ktorymi moga sie lergitymowac u wszystkich lekarzy i eventl. na terenie EU ?. W calym cywilizowanym swiecie nikt z pacjentow nie idzie do lekarza ani do Szpitala z pieniedzmi w kieszeni - tu sie nigdzie nie placi gotowka....Nawet my lekarze nie odwazylibysmy sie wziasc pieniedzy od pacjenta !!!. My naprawde jestesmy przerazeni tym wszystkim, co sie ostatnio dzieje w Polsce !!! Dokad Wy dazycie ???. Poza tym juz bylo u nas mnostwo przedstawicieli polskiej sluzby zdrowia - przygladali sie naszej pracy, podziwiali ten nieskomplikowany system, no i nikt tego w Polsce nie potrafil wprowadzic, dlaczego ?, " szare komorki " nie pracuja ?, brak wyksztalconych ludzi ?. Byl u nas tez sam Minister Zdrowia - Prof Religa, rozpoczal na ten temat dyskusje w Sejmie, no ale " madry " Pan Prezydent Lech Kaczynski ( oczywiscie znal sie na wszystkim ) zaraz powiedzial NIE ! Jak mamy takich ludzi u wladzy - tak tez wyglada polska sluzba zdrowia, polska gospodarka, kultura itd. Tragedia i jeszcze raz tragedia !!!!. W moim universytecki miescie - Gottingen mamy tylko jedna Klinike, ktora podlega Universytetowi, a reszta sa to prywatne szpitale, ktore maja Zarzad skladajacy sie profesorow, lekarzy i oczywiscie zawsze jest Bank, ktory czuwa nad finansami. no i leczeni sa pacjenci wszystkich kas chorych ( panstwowych, spolecznych i prywatnych ) i wszyscy maja takie same prawa jesli chodzi o zakres leczenia i rodzaj zabiegow. Praktycznie nigdzie nie ma terminow, pacjenci sa tego samego dnia przyjmowani, a w wyjatkowych przypadkach za kilka dni. O terminach tygodniowych albo miesiecznych w ogole nie ma mowy !!!. Nawet w kazdej prywatnej praktyce tez lecza sie pacjenci wszystkich kas chorych, no i pacjenci prywatni ( ale i oni nie placa gotowka, tylko lekarz dostaje wynagrodzenie za ich leczenia od ich prywatnej kasy... ). Szanowny Kolego ! Prosze z mojej wypowiedzi wyciagnac wnioski i eventl. sie ze mna skontaktowac. Ciesze sie bardzo, ze to co mnie totalnie zbulwersowalo w czasie mojego pobytu w Polsce w czerwcu ( na Swiatowym Kongresie Lekarzy w Toruniu ) moglam jeszcze raz przedstawic, i moze nareszcie teraz zacznie sie " cos " w tej polskiej sluzbie zdrowia dziac ?. Oczywiscie na korzyc pacjentow !!! Ja chcialam nawet w czasie mojego pobytu w Polsce rozmawiac z Pania Minister Zdrowia, ale jej niestety nie bylo w W-wie, a szkoda ... Na Kongresie mialam tez referat : " Organizacja pracy i rola lekarza domowego ". Dyskusja byla bardzo burzliwa, ale wnioski zerowe. W sumie wszystko razem jest bardzo smutne i kompromitujace w calym swiecie polska sluzbe zdrowia. Pozdrawiam serdecznie - IRENA W.
Antyrydzyk 13.01.2011 r., 14:42
Naprawdę to tak uczciwie chyba wygląda tylko z perspektywy lekarza. Od kogo ten lekarz wynajmuje pomieszczenie i sprzęt? I w jaki sposób leczenie w ramach NFZ uzależnione jest od skorzystania z oferty lekarza prowadzącego prywatną praktykę? To tak, jakby nauczyciel uzależniał ocenę na świadectwie od tego, czy skorzystasz z jego korepetycji. Zresztą to tylko wierzchołek góry lodowej.

Dodawanie komentarza