Taka Karma :(
2010-06-15 17:33:29
...Misiek pewnie nazwałby mój wczorajszy dyżur "kolejną wielką medyczną przygodą"... i tak mi się wydawało aż do porannej odprawy... Ci, którzy mnie znają wiedzą, że narzekam wtedy, kiedy już naprawdę jest kiepsko a generalnie dobry nastrój trzyma się mnie, jak rzep psiego ogona... no i mogę powiedzieć, że dziś to się czuję, jakby mnie z ogona walnęło, ponieważ...
...przyjęć nawet nie było tak wiele - dałam radę obrzękowi płuc, wykluczając po drodze zawał i zatorowość płucną... poradziłam sobie z hiponatremią hipoosmolarną i niedrożnością. Nie straszna mi była perforacja jelita grubego - rozpoznanie na czas, operacja na chirurgii bez powikłań, pacjent uratowany... nie przeraziła mnie kobieta z zaburzeniami świadomości i przełomem nadciśnieniowym, który okazał się wikłać krwawieniem śródczaszkowym - wszystko się udało rozpoznać, leczyć jak należy i zoperować, kiedy tzw. "proszki" (cytat z Kornika, partnera w szpitalnym interesie) nie podziałały... reanimacyjny zespół nie zawiódł w niewydolności oddechowej u chorego z neurogennym obrzękiem płuc a zaburzenia krzepnięcia u chorej z uogólnionym zakażeniem okazały się na szczęście nie być DIC... i co z tego????
...a to, że największa medyczna przygoda nie daje satysfakcji, jeśli na odprawie po tym dyżurze szef miesza cię z błotem, bo po prostu wstał lewą nogą z łóżka... tak bez konkretnej przyczy i za nic...
...nie będę nigdy Wielkim Szefem... nie mam zadatków na Prawdziwego Twardziela...
...jestem miła i szanuję kolegów oraz ich ciężką pracę...
Taka Karma 
Taka Mumina 

