piknik pod tężniami

2010-07-11 00:07:20

Piknik w dniu dzisiejszym? Przy ponad trzydziestostopniowym upale? Gdy sama myśl o wyjściu na zewnątrz powoduje zdwojone pocenie a każdy ruch wywołuje reakcję organizmu symulującą wyjście spod prysznica? 

 

Czemu nie! Choć tytuł postu może brzmieć złowieszczo (wszak niejaki "Piknik pod Wiszącą Skałą" skończył się tragicznie), to było zupełnie inaczej. Muminowa rodzinka (szkoda, że niepełna) i moje rodzinne towarzystwo bawiło się znakomicie. Co prawda wstępnie wybrane w konstancińskim Parku Zdrojowym miejsce okazało się po krótkim pobycie grillem, lecz szybkie przenosiny w cień wyrównały w krótkim czasie termodynamikę naszych organizmów. Czytaj tych dorosłych, bowiem dziatwie zupełnie nie przeszkadzały warunki plenerowe. Zadziwiające jest skąd mają tyle energii w sobie? My, zadowoleni z dziecięcych inicjatyw w spędzaniu wolnego czasu, od czasu do czasu zerkaliśmy tylko w kierunkach skąd dobiegały nas ich głosy. O dziwo nie było żadnej poważniejszej kontuzji, o dziwo nie słyszalny był płacz żadnej z latorośli, o dziwo właściwie byli bardzo grzeczni, o dziwo świetnie się ze sobą (i inną rebiatą także) dogadywali, o dziwo zakłócali nasz spokój jedynie wpadając zdyszani potrzebą uzupełnienia płynów. Piękne! 

 

Nam - trochę starszym wiekiem, błogie lenistwo było potrzebne w tej gorączce jak łyk zimnego piwa (którego niestety łyknąć nie mogliśmy z racji "kierownikowania"). Przy okazji zjedliśmy pyszne Muminowe kanapki (co prawda naszykowane na więcej osób, ale towarzycho przestraszyło się upału), posililiśmy się letnimi warzywkami oraz z "wielką niechęcią" zajadaliśmy chipsy, orzeszki i paluszki :))) 

Trochę pogadano, pstryknięto parę fotek, nakarmiono ptactwo wodne, zostało się pokąsanym przez komary i mrówki. Ot - zwykły piknik pod tężniami. 

Częściej proszę o taką zwykłość :))) Bo jutro niestety znów dyżur. A upał ma być nie mniejszy...

 

I choć może to nie był TEN ogród, to miło mi się kojarzy taka oto piosnka, której rytm odzwierciedla uprawiane tego dnia błogie lenistwo... 

 



Dodane w varia , muzyka

Komentarze: 5

misiek 11.07.2010 r., 13:22
Całe szczęście, że to nie ogórki i piwko miały stanowić o całej przyjemności piknikowania :)))
mumina 11.07.2010 r., 13:06
... kurcze, nie mogłam sobie przypomnieć, czego mi tam brakowało... OGÓRKÓW!!!! (no poza możliwością wypicia zimnego bro :)
misiek 11.07.2010 r., 09:57
Wstyd się przyznać, ale zapomniałem zabrać na piknik ogórki małosolne...
misiek 11.07.2010 r., 09:52
Polecam się na przyszłość :)))
mumina 11.07.2010 r., 00:39
...było jak Misiek rzekł :)))) gorąco, smacznie i leniwie :))))

Dodawanie komentarza