ogórki małosolne
2010-07-05 22:36:34
Średnie zapotrzebowanie energetyczne dorosłego mężczyzny wynosi około 2500-3000 kcal w ciągu doby. Aby taką ilość kalorii dostarczyć organizmowi należałoby zjeść od 15 do 20 kilogramów ogórków w ciągu doby. Niezłe, co?
Ale może dlatego tak lubię ogórki - praktycznie we wszystkich wydaniach. Począwszy od "świeżego" ogórka zjedzonego w całości (znaczy się bez skórki, choć z nią także się zdarzyło), czy pokrojonego w słupki lub plasterki (fajnie smakuje z różnymi dipami, ale podany jedynie z solą też jest ekstra), a jak już pokrojony to mizeria jest całkiem niezłym pomysłem dodatku do dań głównych (przyrządzana oczywiście na sposób słodko-kwaśno-ostry, znaczy się z dodatkiem soli, pieprzu, cukru i octu!), czy greckie tzatziki stosowane jako sos do mięs...
A przetwory? Hmm... Palce lizać. Ogórki konserwowe (w różnych wydaniach - i te ostre z chili lub czosnkiem, kozackie - a jakże, i te słodkie z papryką, i korniszony - mocno octowe), ogórki kiszone (muszą być twarde i słone, bo miękkie i mdłe są do niczego), pikle (ciekawa kompozycja z marchwią, dynią, cebulą i zielonymi pomidorami) czy prosta sałatka szwedzka...
Wszystkie świetnie smakują, ale... Ale nie ma to jak dobry ogórek małosolny! Wiele by podawać przepisów na ich sporządzenie (jest ich mnóstwo, ale tak naprawdę różnią się jedynie ilością dodanych składników, temperaturą wody i drobnostkami w postaci konieczności, lub nie, dodania takich czy innych liści drzew lub krzewów), lecz dobry ogórek malosolny zarówno pachnie jak i smakuje niebiańsko. Ale wszystkie "cudowne" przepisy biorą całkowicie w łeb, gdy ogórek jest złej jakości.
W końcu dziś zrobiłem słój ogórków. Wcześniej nie za bardzo miałem okazji, bo na początku czerwca ogórki były horrendalnie drogie, później wyjazd nad morze mi uniemożliwił jakąkolwiek działalność kiszeniową, następnie brak czasu - bo słomiany wdowiec :))) Zobaczymy co z tego będzie teraz. Przepis oczywiście "maminy", bo jakże by inaczej - jakoś tak się dzieje, że w swojej kuchni chce się odtworzyć zapamiętane smaki dzieciństwa. Zwłaszcza te najlepsze smaki!
Zatem ogóry zakiszone, stoją i dojrzewają. I niestety wszystko w ich rękach. Bo jak pasione na jakimś, za przeproszeniem "gównie", to i gówno z tego będzie. Mam nadzieję, że trafił mi się dobry gatunek (wybieram osobiście takie zgrabne, niezbyt duże, twarde w dotyku i koniecznie ze skórką pokrytą brodawkami) nie pędzony na byle czym. Już pojutrze rano degustacja - bo najlepsze w smaku ogórki to te jeszcze w całości nieukiszone...
