ostatnie chwile urlopowe
2010-06-27 22:09:58
Ktoś już udowodnił, że wypoczynek powinien trwać trzy tygodnie. Ja niestety miałem na to tylko 14 dni. I dużo, i mało. Zapewne wszyscy, którzy w tym czasie pracowali zazdrościli mi tych chwil wolnych, jednak niestety praktycznie cały gorący okres (dosłownie i w przenośni) spędzę w robocie - synoptycy zapowiadają nadchodzące upały, a i w szpitalu także będzie "upalnie" - wszak remont oddziału nie należy do najłatwiejszych okresów w jego funkcjonowaniu...
Ale, czegóż nie robi się dla potomnych? Przecież nie dla własnej przyjemności wybieram rokrocznie czerwiec jako termin urlopu. Mój syn na szczęście jeszcze jest w takim wieku, że okres tzw. "nauki" nie obowiązuje go zanadto. Tak będzie jeszcze tylko w przyszłym roku (myślę, że z "zerówki" da się go wyciągnąć przed końcem roku szkolnego), więc kolejny urlopowy czerwiec przede mną. Poza "niepewną pogodą" (właściwie ostatnio w Polsce nigdy nie jest pewna) i niestety okropnie zimnym morzem, nie mogę narzekać - wszędzie spokój i w miarę cicho, można swobodnie nikogo po drodze nie tratując przejść przez "kurort", na plaży miejsca wystarczająco na tyle by nie trzeba zasuwać kilku kilometrów do wolnego skrawka piasku, restauratorzy (trochę szumna nazwa, ale niech będzie) jeszcze starają się o klienta serwując dania smaczne i zjadliwe, a i turyści podobni do mej rodzinki - sporo dzieci i młodzi rodzice :)))
No dobra. Tyle jak na razie o urlopie - reszta (także fotki) wkrótce. Dziś ostatni dzień "swobody", który spędziłem także na lenistwie... Poza rozpakowaniem waliz, zapuszczeniem kilku pralek ciuchów, zrobieniem najpotrzebniejszych zakupów, spędziłem czas na oglądaniu TV (nawet za bardzo nie wiem, co się dzieje na mistrzostwach świata w piłce nożnej - a to już przecież faza pucharowa!), sączeniu piwka i innych tego typu przyjemnościach...
Udało mi się także wypić kawę (nawet dwie!) w bardzo miłym towarzystwie!
I to by było dobrego - od jutra powrót do szarej rzeczywistości. Za kabaretem TEY powiem tylko tyle:
z pracy do pracy, z pracy do pracy, o k...a jak można tak dłużej rodacy!
Dlatego też mam na to pioseneczkę, którą od dawna chciałem już zamieścić pod którymś z postów. Może teraz jest na to pora? Nie wiem, ale przecież nie ma się po co w tym życiu tak spieszyć...
