odprawa
2010-03-23 22:40:00
Teraz zadam bobu.
Odprawa. Niemalże najbardziej znienawidzona część dnia. Przynajmniej w oddziale, w którym pracuję. Rzadko kiedy trwa krócej niż godzinę, a czas niestety jest cenny jak złoto, zwłaszcza w godzinach wczesnych gdy wiele wymagających kontaktu ze światem spraw da się załatwić niemalże od ręki (bo ludzie nie rozeszli sieę jeszcze do swoich zajęć).
Odprawa. Niektórzy unikają jej jak ognia spóźniając się notorycznie. Niektórzy sprytnie wymigują się od niej tłumacząc się nagłym pogorszeniem stanu pacjenta, nowym przyjęciem do oddziału, pogotowiem w Izbie Przyjęć lub czymkolwiek innym. Ja często też mam tak zwany luz mogąc swobodnie czmychnąć z odprawy z racji wykonywania badań endoskopowych - pacjent na leżance, trzeba zrobić gastroskopię, a każda zwłoka powoduje "obsuwę" w kolejnych badaniach :)))
Odprawa. Oprócz typowej "czytanki" - znaczy się liczby osób w oddziale, listy "szczęśliwców" (lub nie) wypisanych dnia poprzedniego, pacjentów przeniesionych do innych oddziałów lub szpitali, zgonów (jeśli takowe były), chorych przyjętych w trakcie dyżuru, ilości konsultacji, osób gorączkujących, pacjentów z biegunkami, liczby wydanych narkotyków, przetoczeń i innych typowych dla raportu lekarskiego spraw, odprawa ma być także nauką. Nauką dla tych, którzy chcą czerpać wiedzę nie tylko z książek i internetu, ale także z doświadczenia bardziej zaprawionych w bojach kolegów (w tym oczywiście i przede wszystkim szefa!).
Odprawa. W tutejszym wydaniu to milion dygresji na różne tematy. Głównie dominują odnośniki do historii, ale klimaty polityczno-socjologiczno-kulturalno-naukowe są na porządku dziennym. Czy się to komuś podoba, czy nie. Czy ktoś chce słuchać, czy nie. Czasem w lepszej, czasem w gorszej formie, ale praktycznie zawsze to codzienne poranne spotkanie z szefem jest bezdenną kopalnią słowotwórstwa. Nierzadko żarty i dowcipy. I nawiązywanie do dzieciństwa i lat młodości, początków pracy w zawodzie i kariery. Wspomnienia.
I choć często jest to wszystko nie do zniesienia, często szkoda czasu na wysłuchiwanie po raz kolejny przytaczanych anegdot i wspominków, to warto być na takiej odprawie jak dziś. Choć nie różniła się praktycznie niczym innym od pozostałych, a trwała ponad wspomnianą jedną godzinę, to pod słowami wypowiedzianymi w dniu dzisiejszym przez szefa podpisuje się obiema rękami: "Ten kto nie czuje radości z medycyny i leczenia ludzi - niech pakuje manatki i przestanie być lekarzem. Chwila, gdy pacjent po długim okresie "niebytu" otwiera oczy, przynosi o wiele więcej radości niż kupno kolejnego luksusowego BMW. A wyjazd do innych krajów w celu lepszego zarobkowania nic nie zmieni, jeśli wykonywana praca nie przynosi satysfakcji. Bo pieniądze szczęścia nie dają!".
Inaczej trochę to było w trakcie odprawy mówione, ale sens jest zachowany. I chociażby dlatego warto czasem bywać na odprawach. Bo i czasem dojrzy się łezkę w oku szefa. Nie zawsze, ale...
