znów pada śnieg...
2009-12-28 22:13:08
...wtedy, gdy właściwie mogłoby go już w mieście nie być. Piszę w mieście, bo dla amatorów "białego szaleństwa" tam gdzie powinien leżeć, to niech sobie leży.
Jakoś tak w tydzień przed świętami śniegu napadało tyle, że płakać się chciało na samą myśl o odśnieżaniu zasypanego samochodu. Oczywiście jak zwykle w tej strefie klimatycznej tzw. służby miejskie nie spodziewały się opadów, więc drogi zasypane były tak wielce, że dojazd do pracy niektórym zajął dwie a czasem i trzy godziny. Niestety niemalże w przeddzień Wigilii cały, miejscami już tylko biały z nazwy śnieg, przy dodatniej (wręcz wiosennej) temperaturze stopniał zlany mokrym deszczem. I tyle by mówić o aurze, która właśnie dziś wysypuje ze zmagazynowanych w trakcie świąt worków kolejne metry puchowej bieli.
A Święta... W ostatnich latach nieodparcie odnoszę wrażenie, że mijają coraz szybciej. I nadchodzą także szybko. Raptem jeszcze wspomina się zeszłoroczną wieczerzę wigilijną, gdy już praktycznie trzeba się do okresu świątecznego szykować od nowa. Ani się człowiek obejrzy a już kolejny rok minął. I siwych z nim włosów przybyło. Czas biegnie na złamanie karku. Jak pociąg pospieszny - zatrzymuje się tylko na wybranych stacjach. Od wydarzenia do wydarzenia, a odległości między nimi jakby skurczyły swój wymiar...
I choć nie do końca jestem zadowolony z przybywających z minuty na minutę centymetrów śniegu, to z drugiej strony właściwie powinienem się cieszyć z tych opadów. Przy tak znakomitym zorganizowaniu służb porządkowych, na 100% na torach pojawią się zaspy, więc pociągi będą miały istotne opóźnienia. Może i ten dalekobieżny zwany "TIME" także?
