halloween...

2009-10-31 23:44:47

...znaczy się All Hallows Eve. Wigilia Wszystkich Świętych. Wesoło-straszne zabawy przebranych za "nieludzi" ludzi. Zabawa w stylu dyniowo-przebierańcowo-cukierkowym. Przywleczona oczywiście zza oceanu. Ze zgniłej, imperialistycznej Ameryki, jakby głosił jeszcze brzmiący w uszach slogan. I jakże drażniąca polskie tradycje! Jakże odmienna od polskiego mesjanizmu i cierpiętnictwa!

31 października - kiedyś zupełnie spokojny dzień w Polsce. Podobny do innych dni przed "świętami", choć nazwa święto w przypadku Dnia Zmarłych jest dla mnie trochę wątpliwa. Znaczy się dzień przedświąteczny - kolejki w sklepach (po wszystko, bo przecież święto) a zwłaszcza kolejki do przybytków bezpośrednio związanych z tradycją - kwiaciarnie, sklepiki ze zniczami, a przycmentarne kramiki zwłaszcza. Przygotowania do wielkiego SHOW!

A prawdziwy pokaz zaczyna się pierwszego listopada. Dziesiątki zniczy na jednej mogile (że tak pamiętamy), znicze z pozytywkami (że najnowszy krzyk mody i nas stać), sztuczne kwiaty (żeby dłużej stały), co bogatsi kwiaty naturalne (żeby inni widzieli, że nie oszczędzamy na pamięci), groby na glanc wyczyszczone w ten dzień (z połyskiem, żeby inni nie myśleli że nie dbamy), "najlepsze ciuchy" na grzbiecie (rewia mody na całego a zapach naftaliny dookoła) - wszystko po to, by nikt nie pomyślał że lekceważymy zmarłych. Znaczy się wszystko na pokaz. Jak większość w naszej tradycji. Zastaw się a postaw się jak mówi polskie przysłowie.   

 

W tym roku trochę zwolniony jestem z tego wszystkiego, bo najbliżsi moi są żywi (jak najdłużej mniemam), lecz jakieś ohydne wirusicho przyplątało się pod strzechę, stąd jako domowy znachor opiekuję się chorymi domownikami faszerując ich różnej maści medykamentami i podtykając im pod nos smakołyki i herbatki z malinami (i nie tylko!). W taki dzień jak dziś kojarzą mi się także bardzo stare receptury lecznicze, zawierające w swym składzie ogon szczura, nić pajęczą, jad węża, krew czarnego koguta, skrzydło nietoperza, ślinę wilkołaka i inne takie "specjalne" magiczne składniki. Pozostanę jednak przy wyuczonych sposobach. Mam nadzieję, że pomogą a i ja pokonam zjadliwość wirusa (choć czuje się coraz gorzej). 

 

Zatem zwolniony się czuję z obowiązku jazdy poza stolicę, dźwigając na swych barkach ciężar odpowiedzialności za zdrowie rodzinki. Zamierzam jutro (o ile aura będzie sprzyjająca) wybrać się z moim synkiem na pobliski cmentarz powązkowski. Obejść oczywiście najbardziej oblegane w tych dniach groby, lecz zapalić lampkę na mogile, na której się jeszcze nie znalazła. A miejsc takich będzie wiele...

Zatem może z pośród tych setek zniczy zapalanych w jednym miejscu postarać się odjąć chociaż jeden i zapalić tam, gdzie nikt nie zagląda? Wszyscy Święci i Wszyscy Zmarli zapewne będą zadowoleni. A zwłaszcza ten, który nagle ocknie się z letargu widząc nad swymi doczesnymi szczątkami lampkę pamięci...



Dodane w varia

Komentarze: 4

misiek 02.11.2009 r., 23:13
Agni - ten wirus niestety szerzy się drogą kropelkową jak sądzę, bo bierze mnie na całego. Jutro niestety ciężka praca (czytaj dyżur), który zapewne mnie dobije, pomimo zapobiegawczo spożytych medykamentów :)
misiek 02.11.2009 r., 13:22
Nie twierdziłem, że Halloween jest tylko amerykańskie! Stwierdziłem jedynie, że jak większość nabytych w ostatnim ćwierćwieczu "świąt" przywleczono je zza oceanu. Amerykanizacja postępuje :)
02.11.2009 r., 11:33
Halloween to celtyckie, irlandzkie a nie amerykańskie! Jankesi tylko dorobili gębę legendzie żeby było BIG. A to o pijaczku wywalonym zpiekła za to że był za dobry. I na drogę dzli mu latarkę z wydrążonej dyni ze świeczką w środku.
agni 01.11.2009 r., 15:20
tak sobie mysle czy wirus przenosi sie droga internetowa?... siedze wlasnie zapakowana po uszy bo cos sie przyplatalo i marze o takiej cieplej herbatce z domowymi malinkami - bo tu gdzie jestem nie ma zwyczaju picia herbaty czasem nawet trudno znalesc w supermarkecie... i tak dla zabicia czasu postanowilam zajrzec na twoj blog. niespodzianka. perastika kie kali dynami. czyli cos co zycza sobie grecy podczas choroby.

Dodawanie komentarza