sezon na trzustkę

2009-09-24 23:00:21

Wczorajszy dyżur nie do końca fajny był. I tyle. Pracy sporo miałem ja, pracy sporo mieli koledzy dyżurujący w oddziale. Przenitek był jednym z nich i pomimo sięgających brody worków pod oczami, krwistego koloru twardówek, niepokojącego przekrwienia spojówek obu oczu, przejściowego błysku spod znaku mordu w tychże oczach radził sobie bardzo dzielnie i na szczęście (dla mnie oczywiście) nie utłukł mnie na dobranoc za dużą liczbę osób przyjętych do oddziału. Bo tak naprawdę nie znoszę przyjmować ludzi do szpitala. Po prostu nie lubię, gdy ludzie chorują na tyle poważnie, że wymagają hospitalizacji. W jednym ze swoich wcześniejszych postów wymieniałem możliwe gatunki dyżurów. Co prawda nie ubrałem ich w jakąś specjalną klasyfikację, czy systematykę, ale pewne "główne" ich rodzaje zostały wymienione. Wczorajsza kolejna w mym życiu wielka medyczna przygoda należała do tych z gatunku "przyszedł pacjent do szpitala i musiał w nim zostać". Niestety, praktycznie każdy przyjazd zespołów pogotowiarskich znamionował kolejne przyjęcie do oddziału, co jest dość dużym ewenementem, bowiem zdobyte doświadczenie pokazuje, że często przywóz pacjenta do Izby Przyjęć nie oznacza konieczności jego hospitalizacji. Powiem jeszcze dobitniej - najczęściej pacjent nie powinien zostać do tej Izby Przyjęć przywieziony. Stąd ten wczorajszy ewenement. 80% przywiezionych osób wymagała bądź intensywnego leczenia, bądź przyspieszonej diagnostyki w warunkach szpitalnych.

 

A dominował, jak to mówi jeden z Wielkich tego świata w tzw "żargonie lekarskim", brzuch. Różnego rodzaju dolegliwości bólowe, nudności, wymioty, luźne wypróżnienia, które finalnie lokalizowały się w trzustce. To naprawdę bardzo drobny jak na człowieka narząd. Raptem jakieś 100 gram, znaczy się jedna siedemsetna masy przeciętnego dorosłego człowieka. A dolegliwości potrafi dawać potężne, zwłaszcza w przypadku ostrego jej zapalenia. A sezon na ostre zapalenia trzustki w pełni. Trudno zliczyć ilość osób obecnie hospitalizowanych w szpitalu z tym schorzeniem. Trudno policzyć wszystkie osoby, które z takim rozpoznaniem opuściły mury naszego leczniczego przybytku w ostatnim czasie. Dziwne. Spodziewałem się wysypu tego typu dolegliwości w miesiącach urlopowych, które notabene do łatwych w tym roku nie należały, bo wiadomo - słońce, grill, alkohol... Wiele więcej nie potrzeba, by "zapalić" ten, skądinąd dość ważny dla funkcjonowania organizmu, gruczoł. Tak zwany błąd dietetyczny! Dla jednego będzie to tłusty pokarm, dla drugiego (niestety w przeważającej polskiej populacji) będzie to nadmiar spożytego procentowego trunku. Osobnicy z alkoholową etiologią zapalenia nawet nie zarzekają się co do "nie-spożycia" i często biją się w piersi twierdząc, że zrobili głupio, że to ostatni raz, że przysięgają na wszystko co najświętsze (dla nich), że pić już nie będą. Bowiem stałymi bywalcami Izby Przyjęć są. A to z racji "upojeń alkoholowych", a to z racji "rozbitych łbów" w przebiegu poalkoholowych zaburzeń równowagi, a to znowu z powodu  kolejnego epizodu ostrego zapalenia trzustki (lub zaostrzenie przewlekłego). Bo okoliczne rejony wokół szpitala obfitują w osoby będące z butelką "za pan brat".  

 

Zatem uważam sezon na ostre zapalenie trzustki za otwarty.

Nie wiem tylko, czy nie jestem odrobinkę spóźniony. Bo falstartu w tym kraju z racji OZT nie da się popełnić :)



Dodane w praca

Komentarze: 13

hello 03.10.2009 r., 12:40
hello My name is vera, i saw your profile today and became intrested in you,i will also like to know you more,and if you can send an email to my email address,i will give you my pictures here is my email address (veraaand2000@yahoo.com) I believe we can move from here! Awaiting for your mail to my email address above vera
gonia.g2003@interia.pl 30.09.2009 r., 23:30
Polscy lekarze,najlepsi na swiecie ,mieszkam w U.K i mowie wam,jak Boga kocham,chca nas te ciapate zabic ! ziagnoza zasze ta sama i na wszystkie dolegliwosci jeden lek -Paracetamol!!!!! czizus
mumina 29.09.2009 r., 20:47
...alkohol Ich osłabia, rzecz to z dawna znana... szczególnie gdy Im mija znieczulenie z rana...
misiek 28.09.2009 r., 23:22
A co do uprawianego płodozmianu... Częste są sezony z pogranicza psychiatrii i interny, znaczy się wszelkie "trutki". No i nieustający sezon na "stany po zasłabnięciu". Zwłaszcza te po alkoholu!
misiek 28.09.2009 r., 23:19
Przenitku. Możesz zawsze na mnie liczyć. Nie będę zatem wspominał o "błędnym" wzroku kole północy (chyba z szaleństwa!), bladości powłok i siności warg (chyba z centralizacji krążenia!), czy w końcu niepokojącym tętnieniu w miejscu na skroni (chyba z nagłego wyrzutu adrenaliny!). Ale jak chcesz, bym o tym napisał, to wal śmiało! Chciałem co nieco przemilczeć, ale czego się dla kolegi nie robi?!
mumina 28.09.2009 r., 20:34
makro - jak widać płodozmian "leci" w każdej specjalności... ja miałam wczoraj ponownie sezon na bóle brzucha - tym razemi niestety ze spektakularnymi wymiotami - ehhh...
przenitek 28.09.2009 r., 20:29
Zatem Michu dziękuje, że nie zdradziłeś więcej szczegółów mojego dyżurowego wyglądu, mogło by to być bolesne dla wszystkich ; )))))
makro 27.09.2009 r., 21:56
W mojej profesji był kiedyś sezon na heroinistów - jak przychodziła zima gromadnie decydowali się na leczenie. Teraz obserwuję sezon na anorektyczki - przypada w wakacje, bo jak wiadomo to ambitne bestie i szkoły nie lubią opuszczać.
misiek 25.09.2009 r., 23:36
Opis Twej fizjonomii Przenitku drogi ograniczyłem do niezbędnego minimum :))))
przenitek 25.09.2009 r., 23:15
Rany Michu naprawdę miałem sięgające do brody worki pod oczami i błysk w oczach z pod znaku mordu ???? Wow ; ))))))
mumina 25.09.2009 r., 21:17
Mój pacjent z dawnych lat, po przebyciu i cudem oceleniu z OZT o ciężkim przebiegu, na propozycję reżimatycznej diety z powodu niewydolności zarówno zewnątrz- jak i wewnątrzwydzielniczej trzustki, powiedział:... nie mam trzustki? O psia mać... znaczy o psia trzustka... mój kumpel ma psa... strasznie wredne bydlę, ale z trawieniem to on kłopotów nie ma sądząc po ilości klocków na trawniku przed blokiem... to może-by-mi-tak od niego przeszczepić trzustkę...(sic!)... długo do Pana K. nie docierało, że jeszcze w tym stuleciu nie będzie to możliwe... rzucił mi na odchodne, że się "g" znam na medycynie... a jeszcze mniej na ludziach... może miał rację...
mumina 25.09.2009 r., 21:09
:) Ktoś docenia polskich lekarzy, jak miło :)
ingatesie@hotmail.com 25.09.2009 r., 11:12
Alkoholu nie pije nigdy, bo nie lubie. Chyba mam klopoty z trzustka (czy lezy ona po lewej stronie brzucha, tuz pod zebrami???, bo tam bolalo) ale lekarze w Szwecji ani slowa o niej, kiedy lezalam kilka dni w szpitalu. Tylko mowili o "przewodzie pokarmowym, jelitach i innych duperelach. Czasem mam wrazenie, ze polscy lekarze kojarza szybciej i stawiaja lepsze diagnozy, bo maja lepsze pojecie o dzialaniu calego organizmu. Tutaj neurolog nie ma pojecia o laryngologii ....bo to nie jego dzialka i tak lecza osobno kazdy organ, a przeciez czlowiek to organy powiazane w jedno i maja wplyw na siebie, zeby wszystko dzialalo prawidlowo.

Dodawanie komentarza