tour de pologne

2009-08-03 00:27:35

Moja latorośl dostaje kota w domu. A ja z nim także. Potrzeba wyhasania na świeżym powietrzu jest zauważalna w każdym jego ruchu. Ściany jescze wytrzymują wszystkie jego szaleńcze pomysły, ale  ja powoli już nie. A że po zabiegu nie może jeszcze za bardzo przebywać na słońcu i zagrzanie może mu zrobić niezbyt dobrze, więc przy dzisiejszej aurze pozwoliliśmy sobie na wyjście poza mury dopiero późnym popołudniem. Padło na Łazienki Królewskie. Lubię ten park z racji mikroklimatu, który jest zapewne dziełem dużej ilości roślin tam bytujących, a i zapewne tej odrobiny wody tamże się znajdującej. Woda co prawda do najczystszych nie należy (chyba że spojrzymy na źródełko przy popiersiu Wyspiańskiego), ale drzewa cień dają solidny więc nie odczuwa się tak upału jak poza jego granicami.

Zapomniałem jednak, że w dniu dzisiejszym rozgrywany jest pierwszy etap największej imprezy kolarskiej w Polsce - Tour de Pologne. Etap, którego trasa dokładnie otaczała rejon, w który zamierzałem z rodziną dotrzeć. Plac Trzech Krzyży, Książęca, Czerniakowska, Wisłostrada, Witosa, Idzikowskiego, Sobieskiego, Belwederska, Aleje Ujazdowskie, Plac Trzech Krzyży. A pomiędzy nimi co? Oczywiście że cel mojej przejażdżki - Park Łazienkowski. Co za niefart! I dla chcących dojechać do parku, i dla chcących skorzystać z "usług" znajdujących się w tym rejonie szpitali - ulubionego Czerniakowskiego, a zwłaszcza CMKP im. Orłowskiego, pod którego murami cały peleton przejeżdżał bodajże 9 (słownie dziewięć) razy.  

Nie było jednak tragicznie. Całe szczęście moja eskapada wypadła na godziny popołudniowe, więc gdy dojechałem do skrzyżowania ulic Gagarina z Belwederską okzało się, że peleton chyba już jest na mecie. Z drugiej strony szkoda, że nie wyjechałem ociupinę wcześniej bo zapewne uczyniłbym wycieczkę do Łazienek jeszcze ciekawszą. Zwłaszcza dla małego. Widok wielobarwnej masy kolarskiej na pewno wzbudziłby zachwyt mej latorośli. Ponadto przejeżdżający peleton robi dość dużo szumu i wiatru, przez co niechybnie zrobiłoby się ociupinę chłodniej. Tak się jednak nie stało, co i może dobrze, bo dojazd miałem niezbyt utrudniony, a na wyżej wymienionym skrzyżowaniu postałem raptem chwilę - do momentu usunięcia przez służby porządkowe zagradzających przejazd barierek.

W Łazinkach było fajno jak zwykle. Poza dużą ilością tlenu zaaspirowanego podczas spaceru, mały oczywiście załapał sie na lody. A my w ciszy i spokoju wypiliśmy kawę mrożoną. Są bowiem w życiu takie momenty, gdy moja latorośl jest cicha i skupiona. Jak podczas spożywania lodów :)

 

Tytuł postu zobowiązuje, więc trochę o Tour de Pologne. Jak wspomniałem jest to obecnie największa impreza kolarska w Polsce. Największa i z polskich wyścigów najbardziej licząca się w świecie. Należy do grupy imprez tzw. ProTour Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), w których rywalizują najlepsi kolarze świata. W kalendarzu wyścigów ProTour polski wyścig znajduje się obok imprez tak znanych jak wyścig Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico, Paryż-Roubaix, czy trzech największych imprez kolarskich na świecie - Giro d’Italia, Tour de France i Vuelta a Espana. Jest to zasługą Czesława Langa (były świetny polski kolarz) - obecnego dyrektora Tour de Pologne. I choć sama impreza powoduje trochę utrudnień komunikacyjnych w miastach przez które przebiega trasa corocznego wyścigu, to jednak wypada się tylko cieszyć, że potrafimy (tzn. my Polacy) nie tylko popsuć, utruć, namieszać i zniszczyć, ale także stworzyć coś udanego, co doceniane jest nie tylko w Polsce ale i poza granicami naszego kraju. 

 

Post trochę pisany dla Przenitka, wielkiego fana cyklizmu. Nie tylko w wersji fotelowo-telewizyjnej (jak ja na ten przykład), ale rekreacyjno-wyczynowej zwłaszcza (dla mnie przejechanie paru kilosów jest wyczynem - on to robi od niechcenia). Wraca człowiek z urlopu, z tego co wiem częściowo spędzonego w siodełku rowerowym, więc niech miły będzie przynajmniej ten post. Bo powrót po urlopie do harówki na pewno takim być nie może.

 



Dodane w varia , muzyka

Komentarze: 15

MSI 06.08.2009 r., 14:11
Na Mokotowie w ten sposób podtrzymywaliśmy legendę pompki Królaka z tunelu Stadionu Dziesięciolecia.
misiek 05.08.2009 r., 21:56
Zwłaszcza gdy "orzeźwiający chlust" trafiał w "bratniego" sportowca zza wschodniej granicy :)
przenitek 05.08.2009 r., 21:28
A co do Wyścigu Pokoju nie ma jak pomoc przedstawicielom "bratnich" narodów i chlust woda w twarz ....... oczywiście dla ochłody ; )))))
przenitek 05.08.2009 r., 21:26
Rovery się podobno psują, a rowery nie koniecznie, no przynajmniej nie tak, żeby nie szło ich naprawić ; ))))
MSI 04.08.2009 r., 09:37
Dawno temu jak Czerniakowska jechał Wyścig Pokoju, to standardem było polewanie kolarzy wodą (dla ochłody) ... dziwnym trafem reprezentantów bratnich demoludów polewano wodą prosto w twarz ... z wiadra. Mało kto poza naszymi miał odwagę po Mokotowie jechać w czołówce peletony bądź próbować ucieczki. Może do jakiegoś ZBOWiDu powinienem się zgłosić ;-)
leala 03.08.2009 r., 23:16
Ech...przypominają mi się czasy liceum kiedy pokonywałam przynajmniej 50 km dziennie w ramach treningu...teraz jeżdżę rekreacyjnie, ale nadal z wielką radością :))
misiek 03.08.2009 r., 21:35
Rover Mówisz. Jestem za!
przenitek 03.08.2009 r., 21:32
Co tam odleżyny, ale kwestią higieny mnie przekonałeś, zatem musowo kupić rower tylko dla Ciebie, coby Ci inni siodełka nie wycierali ; )))))
misiek 03.08.2009 r., 19:04
Widzę, że Chcesz przyprawić mnie o odleżyny (lub chociażby mega otarcia) na części pleców stanowiącej naturalne połączenie z kończynami dolnymi :) Na dodatek na pożyczonym rowerze! Fuj! Ocierać miejsca intymne cudzym rowerem? Toż to co najmniej niehigieniczne :)
przenitek 03.08.2009 r., 18:12
A i kurcze Polak znowu nie wygrał odcinka, a niewiele brakowało.
przenitek 03.08.2009 r., 18:11
Nie przesadzajmy radził byś sobie na bicyklu nie gorzej niż ja, także z uporem maniaka namawiam, może na początek spróbować na pożyczonym rowerze ?????
misiek 03.08.2009 r., 18:08
Chcesz, żebym sie zabił na jednośladzie napędzanym siłą mych mięśni?
przenitek 03.08.2009 r., 17:33
No mój rower nie jest może biały i nie ma opon białych, ale też jest fajny ; )))) Michu służę pomocą przy zakupie bicykla.....
przenitek 03.08.2009 r., 17:31
Powrót z urlopu nigdy nie należy do najmilszych chwil, choć nie było tak najgorzej, a post pozwolił na przywołanie rowerowo -urlopowych przygód. No mordka się cieszy, dzięki Miśku : )))))))
przenitek 03.08.2009 r., 17:29
Wielobarwna masa kolarska - to Ci się Misku udało ; )))) A za post bardzo dziękuję, choć do zawodowców, zwłaszcza po wypadku duuuuużo mi brakuję, to rzeczywiście jestem zagorzałym entuzjastom wszelkich form cylkizmu, a szczególnie tego rekreacyjnego połączonego ze zwiedzaniem ciekawych miejsc. Nic tylko zapakować sakwy i ruszyć w zaplanowaną podróż - ot moja życiowa radość. A powodów do tej radości w trakcie urlopu było co najmniej kilka, bo pogoda dopisywała, a rower spisywał się generalnie bez zastrzeżeń. I wreszcie zamontowałem upragnione dynamo w piaście, trochę zachodu to kosztowało, ale było warto.

Dodawanie komentarza