porno i duszno
2009-07-15 22:42:25
Bynajmniej, wbrew tytułowi, nie mam ochoty perwersyjnie rozwodzić się nad ludzkimi zachowaniami seksualnymi...
Dziś o pogodzie, która niestety intensywnie wpływa na naszą funkcjonalność. Jest parno i duszno. Pot leje się ciurkiem już nie tylko po czole, ale cienką strużką spływa swobodnie po karku i plecach dochodząc czasami do ich dolnej partii, tyłkiem po prostu zwanej (jednak coś o seksualności). Pot zatem leje się po tyłku, a każdy ruch sprawia, że tej mokrej wydzieliny gruczołów potowych przybywa w tempie zastraszającym. Nie wiedzieć czemu im bardziej człowiek jest zmęczony, tym bardziej się poci. Przynajmniej ja tak mam. A że zmęczenie ostatnio narasta w tempie lawinowym, to i lawina kropli spływających kasakadami po ciele jest większa.
O przypominających saunę warunkach panujących w naszym pokoju lekarskim pisał już kiedyś Przenitek. Klimatyzator zakupiony za własne składkowe pieniądze nieznacznie poprawia tylko komfort pracy. Nie za bardzo jest to bowiem możliwe, bo ogrzewanie mamy zapewnione non stop. Gabinet usytuowany jest od strony południowo-wschodniej i na nim kończy się budynek szpitala. Zatem operujące od samego rana słońce nieźle nagrzewa ściany zewnętrzne budynku przenosząc ciepło do jego wnętrza. Na dodatek pod gabinetem znajduje się kotłownia dająca równie dużą (jak nie większą) porcję promieniowania cieplnego. Warunki zatem ekstra, choć wspomniany klimatyzator naprawdę sprawia radość.
Jest jednak w gabinecie lekarskim miejsce, które nazwałbym nawet nie sauną a łaźnią turecką (dosłownie i w przenośni). To łazienka. Fajno, że jest i nie trzeba gnać na drugi koniec oddziału za potrzebą i z rańca po dyżurze można się wykąpać. Ale w połączeniu z wcześniej opisywaną emisją ciepła z każdej strony przebywanie (nawet krótkotrwałe) tamże staje się niezłym wyczynem. No, chyba że ktoś lubi pływać.
Dziś, po kolejnej porcji dyżurowych doznań władowałem się do kabiny prysznicowej chłonąc przyjemność lejącej sie na łeb wody spłukującej z ciała, zebrany w trakcie 24 godzin, lepki pot. Ekstra! Przez chwilę. Ręcznik w ruch - wycieram mokrość z siebie i... wydaje mi się, że ponownie jestem mokry. Że niby ręcznik nie zbiera? A może jestem tak zmęczony, że czegoś tam nie wytarłem dokładnie? Otóż nie! Zebrana w małym pomieszczeniu para wodna powoduje tak dużą wilgotność, że człowieka pot zalewa strumieniami i staje się w krótkiej chwili równie mokry jak przed wyjściem z kabiny prysznicowej...
Fajny poczatek dnia. A zapowiedzi synoptyków mówiły o 32-stopniowym upale...
Cały dzień był lepki i mokry, mokry i parny, parny i duszny. Prawie jak przed tajfunem. Wieczór też jakiś taki nie dający ochłody. Jutro ma być podobnie. I znowu będę miał wrażenie jakbym stał na deszczu, gdy strugi potu zalewają głowę i spływają po mych członkach (a jednak porno!).
