nauka
2009-03-23 16:40:49
Powrót do ślęczenia nad książką jest bolesny. Zarówno fizycznie (mój kręgosłup przestaje ze mną współpracować) jak i psychicznie. Odnalezienie w sobie jakichkolwiek chęci do nauki powoli zaczyna graniczyć z cudem. Stąd celebra wszystkich codziennych czynności. Coraz późniejsza pobudka (im później wstanę tym później zasiądę do pracy), stateczne szykowanie posiłków (gotowanie to przyjemność), powolne jedzenie (wszak zdrowiej jest nie jeść łapczywie), kąpiel (właściwie lubię postać sobie pod ciepłym prysznicem), mycie zębów (stanowczo przekraczające zalecane 3 minuty). O chwilach spędzonych w toalecie pisać nie będę, aczkolwiek jest to jedyne miejsce gdzie poczytuję cokolwiek innego niż "Choroby wewnętrzne" Szczeklika... A rozmowa telefoniczna! Nigdy nie przepadałem za długimi rozmowami, telefon służył mi do przekazywania zwięzłych informacji. Teraz cieszę się z każdego dzwonka telefonu. Mogę się wtedy oderwać od nauki. I to jest to - wszystko, co może mnie od niej odciągnąć jest błogosławieństwem!
A stan mojej psyche niech odzwierciedli krótki filmik poniżej :)
