zapomniane

2009-03-19 22:15:06

Są takie dni, gdy nic się nie chce. Tak jak dziś. Świadomość konieczności siądnięcia do książek działała jeszcze bardziej destabilizująco. A puszczony w ramach odprężenia soundtrack z "Hair" jakoś nie zadziałał motywująco. Wiem, wiem - powiecie zapewne, że trudno się przy takiej muzyce zrelaksować, ale chciałem posłuchać czegoś co lubię a dawno nie było w obrocie. Jak tak przejrzę swoją płytotekę (nie myślcie, że jest ogromna!) to stwierdzam, że w głośnikach od dawna nie brzmiało wiele krążków...

Pieprzony egzamin.

Podobnie jest z książkami. Mam na myśli te nienaukowe. To, że w księgarni nie byłem ruski rok to jedno, ale parę ciekawych rzeczy do przeczytania na półce mam. I co z tego skoro wertuję zupełnie inną "beletrystykę". Właściwie powinienem powiedzieć horror lub thriller. Albo rzecz podobną do "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta - nie żebym coś miał do autora, ale powieść ciągnie się jak flaki z olejem...

Pieprzony egzamin.

A film? Może jest inaczej? Dobrze, że obok marketu, w którym robię zakupy jest kino. Przynajmniej nie zapomnę jak wygląda. Ostatni raz byłem w kinie chyba na końcowej części trylogii Tolkiena :) Kawał czasu... Ale gwoli sprawiedliwości - to akurat nie przez egzamin :)

Tak czy siak - pieprzony egzamin.

No dobra. Ponarzekałem sobie jak zwykle (jakże mogłoby być inaczej - ostatnio zrobiłem się jakiś marudny).

 

Teraz czas na podpowiedź do zagadki. Po tym nie powinniscie mieć kłopotów. Powtarzam pytanie - co to za choroba?

 

mm-humerus.jpeg

 

mm-skull.jpeg




Komentarze: 19

misiek 21.03.2009 r., 00:55
Bez komentarza.
http://zyrafowo.blox.pl/html 20.03.2009 r., 23:05
Dziękuję.... :-) Wy wiecie dobrze jak to bywa... Chodzi jednak o to, by zrobić wszystko, co możliwe, wtedy i pogodzić się łatwiej...
mumina@zrzedla.pl 20.03.2009 r., 23:02
żyrafko :*
kaeri 20.03.2009 r., 22:56
Smutne :(
http://zyrafowo.blox.pl/html 20.03.2009 r., 22:47
Posmęcę... Dzisiaj taka smutna rocznica. Trzydzieści cztery lata temu urodziła się moja starsza siostra. Rodziła się nocą, dostała tylko 3 punkty, nie oddychała, ale lekarza nie obudzono, bo "musi się wyspać". Kasię ratowała pielęgniarka razem z salową. Rano było już niby wszystko w porządku, później zaś moja mama stała się nadwrażliwą matką, robiącą nie wiadomo dlaczego zamieszanie z powodu tego, że jej córka mając rok, jeszcze nie siedzi. A przecież dzieci różnie się rozwijają... Kiedy wreszcie, w wieku dwóch lat, Kasia trafiła do Centrum Zdrowia Dziecka, wizyta zaczęła się od awantury dlaczego nie ma żadnych badań, dlaczego nikt o dziecko nie zadbał... Później stwierdzono porażenie mózgowe. Kasia zmarła, mając siedem lat. To była moja jedyna siostra i chyba nigdy nie opuści mnie myśl, że gdyby wtedy nocą trzydzieści cztery lata temu zrobiono wszystko, co można było zrobić, być może byłoby inaczej... Nie chcę iść w kierunku oskarżeń, lekarz spał i może nawet nie wiedział co się dzieje, jednak codziennie myślę "a gdyby....". Myślę szczególnie dzisiaj. Tak się złożyło, że w Polsce nie mam najbliższej rodziny, mogłabym mieć siostrę...
http://zyrafowo.blox.pl/html 20.03.2009 r., 22:20
Mogę dzisiaj posmęcić trochę?
http://zyrafowo.blox.pl/html 20.03.2009 r., 22:19
Rodzinka z dołu podobnie ma... :-( Rozumiem Cię więc dobrze.
kaeri 20.03.2009 r., 22:15
A ja mam sąsiadów tyranów i psychopatów - nade mną wrzeszczący pan, który raz na miesiąc organizuje swojej rodzinie musztrę wojskową, a za ścianą babsko, które mogłoby być autorką słownika wulgaryzmów - za to na ulicy jest słodka jak cukierek Wedla.
http://zyrafowo.blox.pl/html 20.03.2009 r., 21:41
Współczuję Przenitkowi...Dobrze chociaż, że tylko jedną. Ja od góry sąsiaduję z entuzjastką przesuwania mebli o trzeciej w nocy, człapania w chodakach po parkiecie przez całą dobę i chyba rozwalania kafelek w łazience o północy (to akurat może duchy, a nie sąsiadka). Na dole natomiast mieszka wspomniany wcześniej "jaskiniowiec" ze swoją "muzyką", i rodziną, która nocą rywalizuje kto w którym pokoju nastawi głośniej swój telewizor. Dzięki nim jednak nie marnuję życia, bo od poniedziałku do piątku sypiam po 5 godzin...
przenitek 20.03.2009 r., 10:47
Ja mam taką sąsiadkę piętro niżej : )))))
http://zyrafowo.blox.pl/html 19.03.2009 r., 23:50
O, to widzę, że masz podobnie jak ja... Walenie, muzyka z epoki kamienia łupanego, a przemarsze wojsk też? To specjalność mojej sąsiadki z góry, najczęściej manewry odbywają się w środku nocy...
przenitek 19.03.2009 r., 23:48
Też lubie ta płytkę i przypominają mi sie lepsze czasy w robocie : ) A zagadka juz chyba rozstrzygnieta, Mumina Zrzedła zgarnia wszystko. POozdrawiam gorąco : )
kaeri 19.03.2009 r., 23:19
Eee tam, no pewnie, że szpiczak.
misiek 19.03.2009 r., 23:01
Mój sąsiad z dołu uczy się grać na perkusji :) Całe szczęście takowej w domu nie ma, ale wali o wszystko, co popadnie :) Hałas często jest niemiłosierny. Poza tym ćwiczy głos, a preferuje muzykę z rodzaju death metal!
mumina@zrzedła.pl 19.03.2009 r., 22:57
i lecę dalej konowalić na IP :)
mumina@zrzedła.pl 19.03.2009 r., 22:57
Szpiczak cholerny....
http://zyrafowo.blox.pl/html 19.03.2009 r., 22:46
Niekiedy moich obyczajów muzyka nie łagodzi - raczej wręcz przeciwnie, gdy puszcza ją sąsiad z dołu... Moim zdaniem dźwięki z naszej hali produkcyjnej, których miewam okazję czasem posłuchać, są przyjemniejsze i bardziej melodyjne. Więc jak mówisz: byleby była dobra. I oby nam się dobrze muzycznie żyło! :-)))
misiek 19.03.2009 r., 22:41
Towarzystwo albo ciężko pracuje, albo odsypia pracę :) A muzyka łagodzi rzekomo obyczaje, więc trzeba jej słuchać. Byleby była dobra! Co jest oczywiście pojęciem względnym - zależy dla kogo.
http://zyrafowo.blox.pl/html 19.03.2009 r., 22:35
Ja nadal mam kłopoty... ;-)))) Przypuszczam, że i po ogłoszeniu odpowiedzi będę je miała :-))) Choroba! Że tak powiem. A muzyczki ulubionej słuchaj... niech towarzyszy temu, co lubisz najbardziej :-) - Wybrance Medycynie, jak już wcześniej napisano...

Dodawanie komentarza