erasmus
2010-09-13 09:59:56
Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno. I powinienem być zadowolony i skakać pod niebiosa - przecież wyjazd do Hiszpanii nie zdarza się ot tak co dzień. Dodam, że wyjazd za który praktycznie nie ponoszę żadnych kosztów. W związku z programem Erasmus udaję się do Madrytu by poznać tamtejszą medycynę (przy okazji samemu także się zaprodukować), więc Uniwersytet Warszawski przejął obowiązki finansowe tej podroży...
Niestety jakoś nie potrafię. Może związane jest to z cholerną infekcją, która się mnie czepiła tuż przed odlotem? Gardło już nie boli, ale me struny głosowe wydają dźwięki przypominające warkot piły łańcuchowej. Nos na dodatek zapchany, słyszę także gorzej, więc coś czuję że z wyrównywaniem ciśnień w samolocie będzie niejaki problem. Dolecę na miejsce półgłuchy, usmarkany i skrzeczący. I jak tu się dobrze zaprezentować?
Nic to. Mam nadzieję szybko się wykurować i skorzystać cokolwiek z wyjazdu. Może uda się zobaczyć coś więcej niż tylko Madryt? Mam nadzieję także usłyszeć muzyką hiszpańską w oryginale. I może zobaczyć flamenco na żywo...
A to klasyczny kawałek, który zawsze mnie rozleniwia i wprowadza w dobry nastrój. Zwłaszcza, gdy wykonuje go nie kto inny jak geniusz gitary klasycznej - Paco de Lucia.
Czekajcie zatem mnie wkrótce. To tylko jeden tydzień. Może w następnym poście zapodam jakieś fotki z podróży? O ile spakowałem aparat fotograficzny :)))
