Libertas - fru, fru fru....
2010-09-03 16:43:58
W poprzednim poście zaliczyłam koszmarną rekrutację, zatem czas przejść do tematu wybywania z domu. Wiele osób bowiem opuszcza swoje rodzinne cztery kąty na rzecz akademiku, bądź samodzielnego mieszkania. (Jedyną pomocą rodziców w tym powinno być ustalenie ile są w stanie nam pomagać finansowo w trakcie studiów, o ile w ogóle mogą)
Muszę przyznać, że idea szukania lokum na własną rękę była na początku ciut stresująca. Zaczynamy nowy rozdział życia, a wraz z nim potrzebny jest dach nad głową. Nie bardzo wiedziałam, gdzie zacząć. Sięgnęłam po najlepiej znaną mi broń - Internet. Początkowo zalogowałam się na forum biolog.pl, gdzie znalazłam thread’a o odpowiadającym mi temacie i jako nOOb zamieściłam prośbę odnośnie studiów. Dostałam pm’a witającego mnie na pierwszym roku studiów i z adresem forum naszego rocznika na akademii medycznej. Muszę przyznać, że to był pierwszy krok ku sukcesie. Rozkwitająca strona poruszała każdy potrzebny dla mnie temat łącznie z mieszkaniem. W post’cie pt. ‘biuro nieruchomości’ znalazłam dziewczyną, która podobnie jak ja szukała własnego kąta i niedługo jechała do Lublina, aby obejrzeć kilka ofert . Okazja idealna muszę przyznać, szczególnie jak się nie zna miasta (ponieważ samemu bywa ciężko na początku).
Wspomnę tutaj, że w momencie odwiedzania naszego uniwersytetu po raz pierwszy, najlepiej jest rozejrzeć się w poszukiwaniu tablicy ogłoszeń. Mały fragment ściany z tablicą korkową może okazać się żyłą złota. W moim przypadku znalazłam mnóstwo ciekawych ofert oraz ogłoszenia o sprzedaż podręczników (im wcześniej się za nimi rozejrzymy tym lepiej). W trakcie zwiedzania innych oddziałów należących do akademii np. anatomicum, znajdziemy wiele podobnych tablic (na ul. Chodżki w Lublinie jest ich aż trzy). Dobrze jest też samemu umieścić ogłoszenie typu: miły student pierwszego roku poszukuje mieszkania w okolicach ...... (przyznam, że ja szukałam czegoś jak najbliżej miejsca, gdzie będą odbywać się zajęcia. Moja mama wspomina, że jedną z najgorszych rzeczy w trakcie studiów było tracenie czasu na dojazdy między zajęciami, ponieważ w wolnej godzince dobrze było skoczyć do domu się zdrzemnąć, albo dodatkowo pouczyć.). Tego typu ogłoszenia można także umieszczać w internecie na stronach typu współlokator.pl. Po ogarnięciu wolno wiszących ogłoszeń, czas poszukać gazety z miejscowymi ogłoszeniami nieruchomości.
Jakiego dokładnie mamy szukać mieszkania? To zależy przede wszystkim od funduszy jakimi dysponujemy. Dobre mieszkanie powinno być ciepłe, umeblowana z lodówką i pralką oraz posiadać wszystkie media miejskie (prąd, ciepła woda, gaz). Mieszkanie o powierzchni ok. 50 metrów kwadratowych wynosi mniej więcej 1600 zł miesięcznie (górna cena) (przynajmniej w Lublinie). Jeśli zaś szukamy jedynie pokoju do wynajmu, to skupiamy się na ofertach w granicach 400 złotych (ale należy również dzwonić do mieszkań i pytać się o wynajęcie pojedynczego pokoju, nawet jeśli w ofercie nie jest to wyszczególnione). Bardzo ważne jest pytanie właścicieli o dokładny metraż pokoju, wyposażenie i oświetlenie (czy jest on widny w dzień - przyda się). Dobrze jest też zapytać o okolicę - czy gdzieś w pobliżu jest spożywczak, przystanek autobusowy etc. oraz ile minut pieszo mamy do miejsca, gdzie będą odbywać się zajęcia. Jeśli wynajmujemy sam pokój trzeba również zapytać się o resztę lokatorów (płeć, zawód/kierunek studiów i rok, konfliktowość tych osób). Dobrze jest mieszkać z ludźmi, którzy pobierają takie samo kształcenie co my (nie dość, że lepiej jest się dogadać, to można sobie nawzajem dużo pomóc). Jak już upatrzyliśmy kilka ofert to czas się umówić na obejrzenie. NIGDY NIE ZGADZAJCIE SIĘ NA NIC PÓKI NIE ZOBACZYCIE TEGO NA WŁASNE OCZY! (to chyba oczywiste, ale... :>). Jak jedziemy do obcego miasta, umówmy się na obejrzenie 3-4 ofert w ciągu jednego dnia, zostawiając sobie czas na rozejrzenie się po okolicy. Popytajcie miejscowych ludzi o dzielnice, w której oglądacie mieszkanie (ale lepiej nie pytać tych, którzy ową dzielnicę zamieszkują - opinia może być mało obiektywna).
(PS. Jeśli opłaty licznikowe wynoszą więcej niż 100 złoty to coś jest nie halo. Jest wiele dusigroszy wśród właścicieli wystawiające swoje mieszkanie do wynajmu. Jednakże wypowiadam się tutaj mając doświadczenie jedynie z wynajmem mieszkania w Lublinie, więc mogę się oczywiście mylić).
Przy oglądaniu potencjalnego mieszkania, postarajmy się wyobrazić jak będzie wyglądać nasze spanie w nim, poranki w kuchni, nocne zakuwanie etc. Jeśli nie umiemy uczyć się wszędzie, skupmy się na miejscu, gdzie będzie to możliwe, najlepiej kącik z biurkiem albo stołem. Czy właściciel, chce jakąś formę kaucji bądź zaliczki (stać nas?) i ile wynosi czynsz za okres wakacyjny? Jesteśmy zainteresowani - czas wszcząć negocjacje. Chcemy płacić jak najmniej. Myślę, że z 100-200 zł możemy zbić z głównej ceny, pod pretekstem braku jakiegoś sprzętu/mebla albo cokolwiek innego przyjdzie nam do głowy (zawsze zgrywaj biednego studenta, który nie ma za dużo kasy, nawet jeśli mamusia i tatuś obdarzają was hojną gotówką - choć raczej studenci to biedne stworzenia, trzymające się każdego grosza).
Jeśli bardzo, bardzo jesteśmy zainteresowani obejrzanym lokum i spełnia on prawie wszystkie nasze wymagania (a przynajmniej ważniejszą ich część), czas podpisać umowę przedwstępną. Nie zastanawiaj się długo, ponieważ ktoś inny może Ci zwinąć mieszkanie spod nosa (chętnych na pewno nie brakuje). Rzecz wygląda następująco : jeśli chcemy mieć pierwszeństwo do mieszkania, wpłacamy zaliczkę, spisując z właścicielem odpowiednią umowę (treść: wpłacenie zaliczki w wysokośi takiej i takiej jest równoznaczne z wynajęciem, bla bla bla; albo - do tej i tej daty będzie wpłacona kwota taka i tak na rzecz pana/pani X, jako zaliczka za wynajem mieszkania przy ul. M. Pamiętajmy Aby poprosić właściciela o dowód tożsamości i spisać jego dane na wszelki wypadek - oszustów nie brakuje). Następnie umawiamy się na odbiór kluczy i inne bzdety. W razie zrezygnowania z mieszkania musimy liczyć się z tym, że zaliczka przepada (ale jest możliwość indywidualnego dogadania się z właścicielem, jeśli jest na tyle miłą osobą).
Pamiętajmy - nie chcemy mieszkań głośnych, brudnych, śmierdzących, a nawet ciemnych. Te rzeczy zaczynają irytować na dłuższą metę, nawet jeśli założymy, że za tą kwotę/miejsce zniesiemy wszystko. Student medycyny jest bardzo często niewyspany i podirytowany, dlatego jego próg wytrzymałości też maleje.
To by było na tyle w kwestii wynajmowania mieszkania z mojej strony. Muszę przyznać, że mi poszło bardzo gładko. Pierwszego dnia udało się znaleźć lokum (za pomocą osoby z forum) i spisać umowę przedwstępną, po której od razu dostałam kluczyki. Lublin wydaje mi się magiczny pod względem architektury, a także mieszkańców. Nawet nieszczęsne porwanie się moich butów między oglądaniem mieszkań, nie było tak straszne : ).
Moje mieszkanko wynosi 50 metrów kwadratowych i kosztuje 1400 zł miesięcznie. Jest pięknie wyremontowane, a właścicielka to super osóbka, która wsadziła mnie we własne auto i pokazała wszystkie najważniejsze miejsca (kliniki, sklepy, starówkę, dzielnice których należy unikać etc.). Mieszkanko podzielone jest na dwa mniejsze pokoje oraz salon + łazienka z wanną + kuchnia, w której jest lodówka, mikrofalówka i pralka. Mieści się ono jakieś 15 minut spacerkiem od uczelni (co jest w zasadzie największym minusem ponieważ niektórzy mają mieszkania dosłownie naprzeciwko anatomicum, gdzie odbywają się zajęcia z prosektorium). Jedynym moim problemem jest znalezienie współlokatorki, co nie jest łatwe. Większość osób szuka mieszkania w minimum 3 osoby, aby zminimalizować koszty utrzymania (1600/3 = ok. 530 zł). U mnie wychodzi to 700 zł na głowę plus opłaty licznikowe (50-100zł) :/. Ech. Na szczęście jestem w na tyle komfortowej sytuacji, że rodzice nie zmielą mi głowy jeśli na początku będą płacić pełną sumę, póki nie znajdę osoby do mieszkania.... a przynajmniej mam taką nadzieję :P.
