Plakietki

2011-06-13 20:16:49

W wielu oddziałach lekarze "z pozycją" nie noszą plakietek. Jedynie od innych lekarzy można się dowiedzieć kto jest kim, do kogo trzeba się zgłosić. Nie jest trudno o pomyłkę. Ta umowna tradycja jest bardzo niewygodna, wydaje mi się, że także lekko niekulturalna i takim zadzieraniem nosa "wszyscy wiedzą kto ja jestem". Na poziomie zespołu i ludzi ze sobą pracujących - rzeczywiście ludzie wiedzą, a inni... Jak się pomylą to można ich zawsze opieprzyć i pokazać "kto kim jest". 

 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 3

michu 04.07.2011 r., 00:15
Nie wstydzę się swojego nazwiska na plakietce! Biała Mewo - Masz tak zwanego "pecha" do oddziałów w których pracujesz...
eurgnia@onet.eu 23.06.2011 r., 19:59
Tylko raz podczas pobytu w klinice przedstawiła mi sie lekarka, która miała prowadzić leczenie. Na salę wchodziły różne osoby i nie przedstawiając się mówili’’pani pójdzie ze mną’’ nie wiadomo czy to lekarz czy sanitariusz. Najgorzej miały pacjentki niedosłyszące nie rozumiały co do nich mówiono, a kiedy ten’’ktoś’’dowiedział się ,że pacjentka nie słyszy to wrzeszczał tak,ze słychać go było na całym oddziale..a pacjentka wystraszona i tak nic nie rozumiała. DLACZEGO NIKT NIE UCZY LEKARZY ROZMOWY Z PACJENTEM? Przeciez MY JESTEŚMY LUDŻMI NIE PRZEDMIOTAMI DO NAUKI ZAWODU! Niedopuszczalne jest by lekarka nie tylko się nie przedstawiała ale nawet ukrywała twarz zakrywając ja włosami i okularami’’by jej pacjentka nie rozpoznała’’??? Błazen jest śmieszny w cyrku ale nie wszpitalu gdzie decyduje się o zdroowiu i zyciu człowieka. Nadmierna wesołkowatość to podobno objaw choroby psychicznej?
stankiewicz@hipokrates.org 15.06.2011 r., 00:48
Bardzo celne spostrzeżenie! To nie żadna tradycja! To głupia maniera, zarozumiałych a jednocześnie zakompleksionych luminarzy medycyny, którzy mają sporo za uszami i wolą lepiej nie odkrywać do końca swego wątpliwego emploi.

Dodawanie komentarza