Jestem dyżurującym lekarzem. Pracuję w ośrodku, w którym dyżury są ciężkie lub bardzo ciężkie, a przespanie trzech godzin graniczy z cudem. Następnego dnia czuję się jak po kilku lampkach wina (a dodam, że głowę mam słabą) i niejednokrotnie podejmuję decyzje mogące zaważyć na czyimś życiu lub zdrowiu.
Przed kilkoma laty Amerykanie przeprowadzili badanie określające znaczenie snu dla zdrowia człowieka. Ochotnikom kilkakrotnie w ciągu nocy przerywano sen, obserwując reakcje organizmu. Po 3-4 tygodniach eksperymentu wśród osób objętych badaniem zaobserwowano zwiększoną drażliwość oraz labilność emocjonalną. Po 6 tygodniach przerwano eksperyment z powodu obserwowanych u uczestników zaburzeń metabolicznych.
Dr Todd Arnedt z Uniwersytetu w Michigan przeprowadził badania z użyciem symulatora jazdy. Lekarze, którzy pracowali około 80 godzin tygodniowo, wypadali podobnie, a czasem nawet gorzej, niż wypoczęci ochotnicy po wypiciu kilku drinków. Warto również wspomnieć, że opryskliwość i niesympatyczne traktowanie pacjentów (tak często nam zarzucane), przeważnie są związane z niedoborem snu.
Po nieprzespanej nocy popełniamy błędy również w codziennym życiu. Przykłady z mojego podwórka: koleżanka zatankowała olej napędowy zamiast benzyny; koledze ustępowano miejsca w metrze, myśląc, że jest pijany; inny kolega, przysypiający na czerwonym świetle, budził się w momencie, gdy gasły światła stopu stojących przed nim samochodów; wtedy wiedział, że może ruszać dalej;
Przez ostatni miesiąc na naszej stronie widniała ankieta mająca na celu zbadanie, jaka część z Was zostaje w pracy po dyżurze. Robi to 66% ankietowanych, wychodząc do domu po 32 przepracowanych godzinach. Jak się wtedy czujecie? Jakie błędy zdarzyło się Wam popełnić? Zapraszam do dyskusji.
M.G. / blogilekarzy.pl

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza