Minister zdrowia dołączyła do listy członków gabinetu, którzy obronili się przed wotum nieufności. Sejm odrzucił w czwartek wniosek PiS o wotum nieufności dla minister zdrowia Ewy Kopacz. PiS domagał się jej odwołania m.in. za „szerokie otwarcie bramy do prywatyzacji szpitali". Za poparciem wniosku PiS opowiedziało się 141
posłów, przeciwnych było 248, a 12 wstrzymało się od głosu. Argumenty PiS były „miałkie i bez przekonania" -
powiedział po głosowaniu w tej sprawie premier Donald Tusk. Według szefa rządu z tego powodu „wielu posłów opozycji nie przyłożyło się do tego wniosku".
Czy warto stawiać wniosek o odwołanie ministra, skoro wiadomo, że przepadnie w głosowaniu? PiS uważa, że warto, bo „zawsze jest nadzieja“. Wczoraj po raz drugi Sejm debatował o odwołaniu minister zdrowia Ewy Kopacz. Posłowie dwie i pół godziny debatowali nad wnioskiem PiS. Pierwszy raz ta partia chciała odwołać Kopacz w lipcu 2008 r. Zarzut był ten sam co wczoraj: dążenie do prywatyzacji szpitali. Poseł Bolesław Piecha (PiS) wzbogacił swoje wystąpienie skróconym wykładem o szkodliwości rozwiązań rynkowych w systemie ochrony zdrowia, posługując się cytatami z prasy. Potem dodał od siebie, że samorządy gorączkowo szukają
inwestorów prywatnych, by się pozbyć zadań, z pełnym przyzwoleniem pani minister. Na to stwierdzenie w ławach rządowych wybuchł śmiech.
Premier Donald Tusk ripostował cytatem z Boya-Żeleński ego:„Eunuch i krytyk z jednej są parafii. Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi“. Tę samą fraszkę przytoczył przy pierwszym wniosku o odwołanie Kopacz.

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza