Punkty edukacyjne czyli CEPEm w łeb.

2010-09-05 23:34:36


Z przerażeniem przeczytałem w styczniowej Gazecie Lekarskiej o uruchomieniu Centralnej Ewidencji Punktów Edukacyjnych.  Jednoznacznie kojarzy mi się to z Centralnym Rejestrem Skazanych. Miałem nadzieję, ze po ostatnich doświadczeniach  pomysł zbieractwa punktów zostanie zaniechany, a tu proszę – przyjął nową, jakże atrakcyjną, informatyczną formę.
Władza nas urządzi.
Podstawowe pytanie o sens zbierania punktów edukacyjnych wynika, jak pisze dr Krajewski z obowiązku  dokształcania jaki nałożył na nas ustawodawca. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że ustawodawca   nałożył ten obowiązek na wniosek i pod presją naszych „wybrańców”  czyli lekarzy wchodzących w skład gremiów zarządzających Izbą Lekarską. Jakoś tak się składa, że każda władza -  w tym władza Izby -  dąży do poszerzenia zakresu  swojej władzy i stąd zapewne pomysł ustawowego zobligowania lekarzy do zbierania punktów.
Jest interes.
 To także dobry interes - wiedza kosztuje -  ten kto będzie organizował kursy ten zarobi. Kurs musi dostać akredytację to też musi  kosztować, a do tego nie wszyscy mają naukowe podstawy do szerzenia wiedzy, zwłaszcza medycznej. Na pewno mają je wszyscy „krewni i znajomi Królika” tak samo jak prawo do leczenia nowotworów niestandardową chemioterapią mają tylko konsultanci. Zbieranie punktów to, jak wiadomo ,nie to samo co dokształcanie, ale interes na pewno  będzie się dobrze kręcił. Zapomniano przy tym, że każdy lekarz to indywidualny zbiór wiedzy , umiejętności i doświadczenia zbierany przez całe życie i tracony w wyniku zapominania. Każdy lekarz ma też inne potrzeby w zakresie uzupełniania tej wiedzy w zależności od stanowiska na jakim pracuje.
Nie każda nauka to „dokształt”.
 Pomysł nie uwzględnia godzin spędzonych nad podręcznikami w domu  w poszukiwaniu diagnozy trudnego przypadku– wydawane są coraz nowsze pozycje. Nie uwzględnia wiedzy z Internetu. Periodyki medyczne postarały się o możliwość zdobywania punktów w ramach wypełniania testów sprawdzających z całego numeru. Nawet próbowałem przez rok to wypełniać , straciłem w sumie wiele godzin na studiowaniu zagadnień, które mnie nie interesowały i nie były mi potrzebne w codziennej pracy – bezsens – ale dawało punkty. Niewiele z tego pamiętam – jeśli w ogóle cokolwiek.
Wiedza wymaga poświęceń.
Jestem lekarzem rodzinnym i z powodu braku zastępstwa od 10 lat nie byłem na urlopie. Sobota i niedziela to jedyna wolne dni jakie mam, żądanie żebym w te dni jechał setki kilometrów i wysłuchiwał wykładów jest nieludzkie. Przypuszczam też, że szkolenia będą słono płatne, nikt przecież nie będzie pracował i wykładał za darmo.
Złota jesień czeka.
Coraz więcej lekarzy osiąga wiek emerytalny i pomimo tego pracują dalej – emerytura lekarska jest upokarzająco niska co Gazeta Lekarska słusznie zauważa. Czy te koleżanki i tych kolegów też będzie się zmuszało do peregrynacji po Polsce w poszukiwaniu punków? Bo przecież jak nie uzbierają odpowiedniej liczby punktów to z mocy prawa trzeba będzie ich ukarać. I tu już nie ma zmiłuj się. Jak tylko Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej poweźmie wiadomość o złamaniu kodeksu etyki lekarskie musi ( nawet jeśliby nie chciał )  wystąpić o ukaranie. Dzięki elektronicznej bazie danych wiadomość poweźmie od razu .Najlepiej od razu odebrać prawo wykonywania zawodu i przydzielić dwie ampułki Pavulonu w ramach starczego deputatu. A przy okazji -co w ciągu 20 lat Izba zrobiła aby nasze zarobki , a co za tym idzie emerytury nie były takie upokarzające?
Acha – uchwaliła rezolucję!
Chcieliście Izby – no to ją macie,                                                                                                                    Skumbrie w tomacie ,pstrąg.
Andrzej Michalski





Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza