Lato, lato
2011-06-12 19:06:00
Siedzę w domu i podziwiam lato, które nagle pojawiło się jakiś czas temu. Jak zwykle w czasie sesji porządny student myśli o wszystkim poza sesją, tak więc pojawiam się znów na blogu.
Egzamin z interny. Egzamin z pediatrii. No, z propedeutyki interny czy pediatrii, ale... coż... to już brzmi lepiej niż biofizyka, prawda?
Nie mogę uwierzyć, że już połowa studiów za mną. Że jeszcze połowa przede mną. TYLKO połowa. Jak sobie pomyślę, ile umiałam trzy lata temu, ile umiem teraz (oczywiście pomijam znajomość cyklu Krebsa wzorami... chociaż polemizowałabym, czy mogę jeszcze użyć umiem w czasie teraźniejszym), to zastanawiam się, ile będę umieć za kolejne trzy lata. Słyszałam, że teoretycznie dużo. Praktycznie nie ;) Ale co ja tam wiem :)
Nie wiem, czego się uczyć. To sprawia mi ostatnio największą trudność. Siedzę nad taką interną: wszystko wydaje się proste i logiczne, objawy oczywiste, przyczyny chorób same się nasuwają w trakcie czytania. A potem patrzy się człowiek na pytania i nie wie, o co im właściwie chodzi. Liczy przeczenia w zdaniu, rozważa, co właściwie w pytaniu jest tezą i co z czego wynika, gdyż w pytaniach o związek przyczynowo-skutkowy przyczyna i skutek bywają zamienione, więc nie wiadomo, czy to haczyk, czy może po prostu niedopatrzenie.
A tak z innej beczki.
Może jestem jakaś dziwna, moża za mało jeszcze w życiu widziałam, ale nie denerwują mnie tak bardzo ludzie, którzy chcą iść na medycynę ze względu na pasję, zainteresowania, powołanie czy Bóg wie, co tam jeszcze. Ktoś napisze coś takiego w liceum, to od razu rzucają się tłumy znawców wszystkiego, od razu ciskają gromy, obśmiewają, nie zostawiają suchej nitki na światopoglądzie piszącego. Uświadamiają, nie ważne, że na siłę. Nie ważne, że szufladkują człowieka, ponieważ śmiał zbliżyć się do elitarnewj grupy Ludzi Związanych z Medycyną i Świadomych PRAWDY!
Oczywistym jest, iż osoba znająca pracę lekarza z filmów, książek czy z wizyt u rodzinnego ma niewielkie pojęcie o tym zawodzie. Że mówiąc o swoich zainteresowaniach, mówi raczej o wyobrażeniach związanych ze studiami, pracą, wiedzą, jaką będzie musiała nabyć.
Ale... co z tego?!
Jeśli ktoś ma wybór, to musi podjąć decyzję, w czym siebie widzi. Jeden będzie wolał zostać lekarzem i pójdzie na medycynę, inny tłuc wzory i pójdzie na matmę czy fizykę. Czy to "to"? Okaże się. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek odwodził kogoś od podjęcia innych studiów, bo "nie wiesz, jak to jest być X" Może to ze względu na specyfikę zawodu, może chodzi o pewną dysproporcję między tym, czego się oczekuje, a tym, jak naprawdę wszystko wygląda od środka. No ale ludzie... Można komuś powiedzieć "słuchaj stary, wiesz, to nie wygląda jak w Housie, ale spoko, idź się przekonaj!" A nie "Ty idioto, jak możesz być tak głupi, przecież nic nie wiesz o medycynie, NA PEWNO wydaje ci się, że to Na dobre i na złe, a to polska służba zdrowia, hahaha!"
czytaj resztę »