Student? Hmmm...

2010-11-18 00:30:33

Tak się zastanawiałam, czy ten rok będzie inny, czy da się odczuć, ża jesteśmy na trzecim roku. Czy zmieni się coś więcej, niż budynki, w których mamy zajęcia. Doszłam do wniosku, że różnica jest. Bardzo subtelna, ale jest. Skończyliśmy być Gównem i Panem Gówno, a zawitaliśmy w październiku na naszej Alma Mater już jako Studenci, jak to wyczytałam kiedyś w klasyfikacji przyszłych doktorów. ;) Nie wiem, czy traktowanie nas zmieniło się jakoś bardzo, ale w sumie zależy, co rozumie się pod pojęciem Student :) Bo na większości uczelni jest to nadal synonim gówna. Lepiej może będzie napisać, że przestali nas taktować, jak dzieciaczki, którym trzeba udowadniać koniecznie, że studia na kierunku lekarskim, to nie jest robienie za House’a, tylko rycie, rycie, rycie plus praktyka. Asystenci przestali dowcipkować na temat naszego braku mózgu (i nie piszę tu o opieprzaniu nas, że nic nie umiemy i jesteśmy debilami, bo to potrwa pewnie do końca studiów, tylko o traktowaniu nas jako masy Gówien i Panów Gówien, ktorych najlepiej uwalić jak najwięcej, bo miejsca na uczelni nie ma). Traktują nas trochę bardziej, jak ludzi.

Trzeci rok bardziej uczy myślenia. Przynajmniej niektórzy asystenci starają się wplatać jakieś przypadki, które w grupie próbujemmy "diagnozować", na internie asystent stara się wyjaśnć, skąd bierze się dany objaw, odpowiada na pytania. Można z tego skorzystać jeśli się chce. No i właśnie. Skończyła się dla nas "taryfa ulgowa", Nie mamy podręcznika, z którego trzeba się nauczyć i starczy. De facto podręcznik mamy podany jedynie na patomorfologię i diagnostykę laboratoryjną. Czasem trzeba zacząć myśleć. Prawidłowa wersja jest jedna, no czasem kilka, nieprawidłowych mamy continuum.

Ale to takie chwilowe rozważania, bo w przyszłym tygodniu kolokwium z mikrobiologii. Pozdrowienia dla pana wykładowcy, który prowadził dziś wykład całkiem, całkiem ciekawie, ale tak niesamowicie chaotycznie, że chyba sobie notatki potnę nożyczkami na akapity i postaram się ułożyć jak puzzle w kolejności bardziej logicznej :) I do tego miał jakieś slajdy nie na komputerze, tylko z kliszy (?) Nie wiem, nie znam się na tego typu urządzeniach, W każdym razie na pewno nie będzie ich w internecie...

Czy ja za dużo kawy znowu piję, że taka optymistyczna notka mi wyszła? Czy te studia mnie zmieniają? Jeśli tak, to w dziwną stronę :) Może zaczęłam rozmawiać z ludźmi? Nie tylko ze studentami, znajomymi z innych uczelni, ale w szczególności z pacjentami? Może takie "ciepłe słowo" czasem pomaga też mi? Ojej, ale się sentymentalnie zrobiło. Chyba czas spać ;)

A, zapomniałabym: ostatnio znowu poszukiwałam zeszytu w kratkę...



Dodane w studia

Komentarze: 1

ToTylkoJa 30.12.2010 r., 19:28
Dziękuję za to, że piszesz. Powolutku zaczynam wierzyć, że dam radę :)

Dodawanie komentarza